slide 1

Dlaczego nigdy nie było planu nalotu na elektrownię jądrową w Istafan

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Julian Macfarlane

 

Trump: Przegrana
Nie tylko Trump, ale i alternatywne media

W moim ostatnim wpisie wyjaśniłem, dlaczego nigdy nie było planu nalotu na elektrownię jądrową w Istafan. Mianowicie dlatego, że sukces byłby niemożliwy. Moim zdaniem, ta historia jest właśnie tym – historią – mającą na celu odwrócenie uwagi od trudnych realiów.

Jedną z tych realiów jest oczywiście niepowodzenie misji CSAR. Inną jest niemożność spełnienia gróźb Trumpa dotyczących „wysłania żołnierzy na ziemię” i/lub ataku na obiekty jądrowe.

Sukces w kategoriach militarnych mierzy się nie tylko liczbą ewakuowanych pracowników, ale także poniesionymi kosztami. Jeśli Stany Zjednoczone rzeczywiście straciły samoloty i inny sprzęt podczas misji, to operacji nie można uznać za bezwarunkowy sukces.

Misje ratunkowe z udziałem dziesiątek samolotów bojowych, które penetrują przestrzeń powietrzną wroga i atakują irańską obronę, są z natury niebezpieczne. Historycznie rzecz biorąc, rządy często bagatelizowały lub opóźniały przyznanie się do strat, aby utrzymać morale i polityczny wizerunek.
- Sultan M. Hali, Pakistańskie Siły Powietrzne.

Nie było nic niezwykłego w pułkowniku WSO na tylnym siedzeniu F-15, pomimo tego, co donosiły media.

Oficerowie systemów uzbrojenia (WSO) są zobowiązani do latania, aby utrzymać aktywny status „Gotowości do misji” i nadal otrzymywać specjalistyczne wynagrodzenie lotnicze (ponad 1000 dolarów miesięcznie). W Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych oficerowie WSO – klasyfikowani w ramach kwalifikacji lotniczej oficera systemów bojowych (CSO) – muszą spełniać określone standardy dotyczące aktualności lotów i umiejętności.

Skąd więc wzięła się ta historia? Nikt nie wie! Ale to ewidentna dezinformacja. Mimo to wszyscy ją podchwycili – nawet Irańczycy, którzy oczywiście wiedzą, że to bzdura, ale wykorzystują ją do demonstrowania amerykańskich złych zamiarów.

 

 

Aby zniszczyć irańskie obiekty nuklearne, Amerykanie musieliby wysłać w ten region co najmniej 100 000 żołnierzy. Nawet wtedy sukces nie byłby gwarantowany, a oni ponieśliby kolosalne straty - Gleb Irisov, były oficer rosyjskiej armii. (Sunday Evening with Vladimir Solovyov)

Irisov zwraca uwagę, że obiekty nuklearne są silnie ufortyfikowane, a Irańczycy mogliby zdziesiątkować siły amerykańskie dronami i MANPAD-ami, jednocześnie ograniczając je przeważającymi siłami. Irisov jest dezerterem (pracował wcześniej dla TASS) i mieszka obecnie w Zachodniej Wirginii – więc nie ma tu prawdziwego przyjaciela Rosji, a jest chętnym współpracownikiem CNN!

 

Powiedzmy, że amerykański atak na elektrownię jądrową byłby ryzykowny z wielu powodów. Nawet Izraelczycy tak uważają.

Co więc, u licha, myślą eksperci z AltMedia? Dla nich to po prostu clickbait.

Z amerykańskiego punktu widzenia historia o nalocie na Istafah:

potwierdza, że ​​Trump poważnie myślał o nalocie na elektrownię jądrową i potwierdza, że ​​mogłoby to być możliwe, gdyby nie… pech?

że „pech” sprawił, że CSAR było trudne – ale Amerykanie odnieśli zwycięstwo.

Wygląda na to, że USS Tripoli, niosący jako korpus ekspedycyjny piechoty morskiej, został zmuszony do stacjonowania poza zasięgiem irańskich pocisków rakietowych – nieco ponad 1000 km. IRGC twierdzi, że go trafił. CENTCOM twierdzi, że nie. Ale irańskie możliwości rakietowe stale się rozwijają. Więc może?

 

To sprawia, że ​​amerykańskim siłom brakuje ludzi, tym bardziej że Hegseth ewakuował amerykańskich marynarzy z Kuwejtu, a amerykańskie wojsko padło ofiarą ataku Osi Oporu w Iraku.

Czy USA potrzebują WIĘCEJ „pecha”?

Innymi słowy, „historia” to sposób na zmianę tematu, w czym Trump radzi sobie znakomicie.

Teraz Trump mówi o kolejnych atakach na infrastrukturę cywilną – szkoły, szpitale i tym podobne – o „zniszczeniu” czegoś – co oznacza zabicie wszelkich szans na to, że Iran pójdzie na kompromis.

W międzyczasie Iran nasilił ataki na infrastrukturę państw Zatoki Perskiej. Pod względem gospodarczym Teheran jest u steru. Wraz z Rosją, która zarabia krocie na ropie naftowej, LNG, nawozach, aluminium, eksporcie żywności, w tym owoców morza, metalach szlachetnych i przemysłowych, technologii jądrowej i węglu.

Iran może spodziewać się biliona dolarów rocznie na kontrolowaniu Ormuzu.

Ach, czy wspomniałem, że Hezbollah wygrywa? Nie tylko z Izraelem, ale także z rządem Libanu wspieranym przez Amerykanów, który stracił wszelką wiarygodność.

 

Tłumaczenie:

 Andrzej Filus

 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Newsletter

Dołącz do naszego biuletynu i otrzymaj bieżące informacje o naszych działaniach

Wyślij

Kontakt

email : biuro[at]koreus.pl
Przedstawiciel : Andrzej Jędrzejewski - tel. 513 989 601
siedziba: 20-068 Lublin, ul. Leszczyńskiego 23