slide 1

Nieprzewidziane konsekwencje irańskiego oporu

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Stawiając opór nielegalnemu atakowi Izraela i Stanów Zjednoczonych na swój kraj, Irańczycy położyli „papierowego tygrysa” na kolana. W ciągu zaledwie kilku dni udowodnili, że wyrafinowana i droga broń Pentagonu nie była dostosowana do ich wysoce ekonomicznego podejścia do wojny. Zdestabilizowali globalny rynek ropy naftowej, który stanowi podstawę dolara amerykańskiego. Wreszcie, stworzyli nowy model, który rozważają teraz wszyscy przeciwnicy dominacji anglosaskiej. W konsekwencji Chiny całkowicie zrewidowały plany obronne na wypadek ataku USA na Tajwan.

 

Wojna z Iranem jest inna niż dotąd wszystkie. Po raz pierwszy zniszczone cele nie mają większego znaczenia. Bohaterowie skupiają się na ekonomicznych konsekwencjach swoich działań. To doświadczenie rewolucjonizuje sposób prowadzenia wojen i skłoniło już Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą do rewizji planów bojowych.

Dron Shaheh jest wart około 35 000 dolarów. Aby go zestrzelić, Stany Zjednoczone muszą wystrzelić dwa pociski Patriot o wartości 3,3 miliona dolarów każdy. Jeśli pozwolą dronowi Shaheh trafić w cel – jakikolwiek – zostanie uznane, że nie są w stanie obronić siebie ani swoich sojuszników. Wystrzeliwując drona, Iran z pewnością zmusi Stany Zjednoczone do zapłaty 6,6 miliona dolarów, czyli około 188 razy więcej niż początkowa inwestycja.

Stany Zjednoczone posiadają już system antydronowy Merops. Jednak systemy te znajdują się dopiero w fazie testów na Ukrainie od półtora roku. Są one również rozmieszczone wzdłuż granic Polski i Rumunii. Pentagon podjął decyzję o zmniejszeniu obecności wojsk na froncie wschodnim NATO, aby rozmieścić swoje systemy Merops w Zatoce Perskiej.

„Otrzymaliśmy konkretną prośbę od Stanów Zjednoczonych o ochronę” przed irańskimi systemami dronów – oświadczył 12 marca niewybrany prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Ukraińscy oficerowie zostali natychmiast wysłani do Zatoki Perskiej.

Co więcej, Stany Zjednoczone od lat eksperymentują z laserami przeciwdronowymi. To bardzo ekonomiczne rozwiązanie, ale na razie nie wiemy, jak używać tej broni, nie mówiąc już o jej masowej produkcji. Upłynie wiele lat, zanim Pentagon użyje jej na polu bitwy.

Co więcej, zapasy Patriotów gwałtownie się kurczą. Chociaż Pentagon utrzymuje w tajemnicy dostępne zapasy, przekierowuje środki ze wszystkich innych frontów, aby rozmieścić Patrioty na Bliskim Wschodzie. Wiemy tylko, że amerykański kompleks wojskowo-przemysłowy nie jest w stanie produkować więcej niż 700 sztuk rocznie, podczas gdy Iran wystrzelił już kilka tysięcy dronów Shahed.

Tutaj zajmujemy się wyłącznie operacjami niszczenia dronów Shahed. Obrona Stanów Zjednoczonych i Izraela przed pociskami dalekiego zasięgu to nie tylko problem finansowy, ale także, w bardzo krótkiej perspektywie, wyczerpywanie się zapasów pocisków przechwytujących THAAD, których tygodniowo można wyprodukować zaledwie około dziesięciu. Kwota ta wzrosła do 11,3 miliarda dolarów, zgodnie z oświadczeniem Pentagonu dla Kongresu z 10 marca. Zważywszy na 1444 ofiary śmiertelne Irańczyków do 12 marca, według irańskiego Ministerstwa Zdrowia, daje to koszt około 8 milionów dolarów na osobę! Najdroższa wojna w historii.

Dla porównania, Irańczycy doświadczyli dwóch poważnych traum: I wojna światowa – która pochłonęła w Iranie więcej ofiar niż w Niemczech i Francji – pochłonęła około 6 milionów ofiar. Wojna wywołana przez Irak pochłonęła co najmniej 500 000 ofiar. Zrozumiałe jest zatem, że kilkaset ofiar śmiertelnych nie odstraszy tego kraju.

Kolejną irańską innowacją jest odwet Teheranu skierowany przeciwko sąsiadom. Opierając się na prawie międzynarodowym i oświadczeniach izraelskich i amerykańskich przywódców, Iran zaatakował amerykańskie bazy wojskowe w Zatoce Perskiej i Lewancie. Nie mam tu na myśli ataków libańskiego Hezbollahu (Partii Boga) i irackiej Saraya Awliya al-Dam (Brygady Strażników Krwi), ale wyłącznie ataki irańskie.

Ku powszechnemu zdumieniu, Iran przypomniał Zachodowi o Rezolucji 3314 (XXIX) z 14 grudnia 1974 roku. Przyjęta jednogłośnie bez głosowania przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych, doprecyzowuje ona pojęcie agresji, do którego odnosi się Karta z San Francisco. Prasa międzynarodowa, zdominowana przez media anglosaskie, doszła do przekonania, że ​​prawo międzynarodowe zabrania ataku na terytorium innego państwa. To właśnie w oparciu o to uprzedzenie Zgromadzenie Ogólne potępiło rosyjską specjalną operację wojskową na Ukrainie. Iran wskrzesił ten zapomniany tekst.

Tekst ten upoważnia do użycia siły w celu wsparcia „ludów poddanych reżimom kolonialnym lub rasistowskim”, co ma miejsce w przypadku rosyjskiej pomocy dla republiki Donbasu (artykuł 7). Zakazuje on nie tylko agresji na Iran ze strony Izraela i Stanów Zjednoczonych, ale także państw trzecich, na terenie których znajdują się bazy wojskowe Izraela lub USA uczestniczące w agresji (artykuł 3). Wynika z tego, że Iran ma prawo do odwetu na terytoriach państw Zatoki Perskiej i Lewantu.

 

Obserwujemy, że państwa te są zdezorientowane reakcją Iranu i że ich gospodarki są sparaliżowane. Jednak państwa te, przede wszystkim te z Zatoki Perskiej, są głównymi producentami ropy naftowej. Starają się zatem uwolnić od Izraela i Stanów Zjednoczonych, które do tej pory zapewniały im bezpieczeństwo, a teraz ponoszą odpowiedzialność za ich nieszczęścia. Gdyby ich pragnienie niepodległości skłoniło je do sprzedaży ropy nie w dolarach amerykańskich, ale w innych walutach, wartość dolara uległaby załamaniu. W rzeczywistości jego wartość nie jest gwarantowana przez PKB USA, ale przez międzynarodowy rynek węglowodorów. Podczas porwania prezydenta Nicolasa Maduro podkreślaliśmy, że Stany Zjednoczone nie dążą do przejęcia znacznych rezerw ropy naftowej tego kraju, lecz do przywrócenia handlu ropą w dolarach. To, co odniosło sukces w Wenezueli, może się nie powieść na Bliskim Wschodzie i zapoczątkować początek końca Stanów Zjednoczonych.

To, co dzieje się dziś na Bliskim Wschodzie, nagle inspiruje wszystkie państwa, które narzekają na dominację USA, począwszy od Chin.

Pekin przygotowuje się do konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi i Japonią o swój region Tajwanu. Warto pamiętać, że Chiny nie mają zamiaru robić inwazji na wyspę, ale uważają każdą próbę przyznania jej niepodległości za akt agresji. Z ich perspektywy Czang Kaj-szek nie miał prawa do secesji, a Tajwan pozostaje regionem chińskim. Kuomintang, partia następcza Czang Kaj-szeka, zgadza się; jedynie bardzo niewielka Demokratyczna Partia Postępowa (DPP) prezydenta Lai Ching-te dąży do niepodległości. Kwestia ta pojawia się tylko dlatego, że podnoszą ją Stany Zjednoczone.

Pekin właśnie zdał sobie sprawę, że prawo międzynarodowe upoważnia go, w przypadku agresji ze strony USA, do podjęcia działań odwetowych przeciwko amerykańskim bazom wojskowym w regionie Azji i Pacyfiku. W mgnieniu oka Armia Ludowo-Wyzwoleńcza całkowicie zrewidowała swoje plany. Skierowała swoje pociski nie w stronę Tajwanu, ale w stronę 24 amerykańskich baz wojskowych w regionie.

Za tym odwróceniem podążają wszystkie państwa, w których znajdują się amerykańskie bazy wojskowe, przewidując problemy, z jakimi borykają się kraje Zatoki Perskiej i Lewantu. Niewątpliwie wkrótce rozważą na nowo ich obecność.

Pomijając sam konflikt irański, wydaje się, że irański model oporu jest przekonujący dla wszystkich, którzy przewidują w przyszłości konflikt zbrojny z Waszyngtonem, a przy tym rewolucjonizuje on nasze rozumienie równowagi sił.

 

Ważne jest, aby zrozumieć, że Stany Zjednoczone dały się zmanipulować własnej propagandzie. Przekonały same siebie, że wydarzenia po upadku banku Ayandeh przyniosły ponad 40 000 ofiar, wszystkie przypisane Strażnikom Rewolucji. To oczywiście rażące kłamstwo. Większość ofiar przypisuje się atakom ISIS i panice wywołanej przez snajperów rozstawionych na dachach, którzy zabijali zarówno protestujących, jak i policjantów. Jeśli chodzi o ich rzeczywistą liczbę, jest ona co najmniej sześciokrotnie niższa.

Podobnie przekonali samych siebie, że wszyscy ci protestujący byli „antyreżimowi”, zakładając, że ci, którzy domagali się zwrotu depozytów bankowych, byli z konieczności przeciwni ajatollahowi Alemu Chameneiemu. W ten sposób wrzucili do jednego worka protestujących z powodów ekonomicznych z przeciwnikami totalitaryzmu religijnego i tych, którzy chcieli rządów na wzór atlantycki. Odkrywają teraz, że można dać się zrujnować systemowi bankowemu, mieć pretensje do mułłów, fascynować się amerykańskimi serialami nadawanymi w języku perskim przez około czterdzieści zachodnich stacji telewizyjnych, a mimo to bronić swojego kraju.

Ten błąd w kalkulacji, porównywalny z tym, który doprowadził do ucieczki szacha, Rezy Pahlawiego i powrotu imama, Ruhollaha Chomeiniego. Teraz doprowadził ich do klęski militarnej, a nawet do ich własnego upadku.

 

Thierry Meyssan

Źródło: voltairenet

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Newsletter

Dołącz do naszego biuletynu i otrzymaj bieżące informacje o naszych działaniach

Wyślij

Kontakt

email : biuro[at]koreus.pl
Przedstawiciel : Andrzej Jędrzejewski - tel. 513 989 601
siedziba: 20-068 Lublin, ul. Leszczyńskiego 23