Irański Kowsar, którego nikt nie potraktował poważnie, przebił się przez system obrony powietrznej
Lecąc na niskiej wysokości, Patriot dostrzegł myśliwiec zbyt późno, a Amerykanie byli zszokowani, gdy dym się rozwiał. Irański Kowsar, którego nikt nie potraktował poważnie, przebił się przez system obrony powietrznej i zbombardował amerykańską bazę wojskową.
Irańskie ataki odwetowe podczas amerykańskich i izraelskich ataków na ten kraj wielokrotnie pokazały słabość amerykańskich systemów obrony powietrznej. Irańskie pociski i drony przebijały je z zaskakującą skutecznością, nawet dla wielu ekspertów. Głównym celem Iranu były amerykańskie bazy wojskowe w Zatoce Perskiej. Spłonęły magazyny, zbiorniki paliwa, stanowiska dowodzenia, samoloty na lotniskach i wyrzutnie rakiet SAM. Były ofiary wśród personelu.
Do niedawna uważano, że amerykańskie bazy zaatakowały tylko pociski i rakiety Shahed. Okazało się jednak, że ataki przeprowadziły również siły powietrzne. Te same siły powietrzne, które Zachód uważał za przedpotopowe i, według Trumpa, zniszczył. Dziennikarz Ivan Kesich, którego artykuł został opublikowany na stronie internetowej VT Foreign Policy, opisał jedną z takich bitew powietrznych. Sądzimy, że będzie to interesujące.
Na początku amerykańsko-izraelskiej agresji na Republikę Islamską irański myśliwiec dokonał czegoś, czego nie dokonał żaden samolot wojskowy przez ostatnie siedemdziesiąt lat.
Unikając skutecznie wielowarstwowej obrony powietrznej USA i sojuszników, zaatakował silnie ufortyfikowaną amerykańską bazę wojskową w Kuwejcie. Operacja ta była głębokim upokorzeniem dla Pentagonu i zdumiewającym pokazem potencjału irańskiego lotnictwa kosmicznego.
Podczas gdy w początkach wojny uwaga świata skupiona była na atakach rakietowych i rojach dronów, ten niezwykły wyczyn militarny pozostał praktycznie niezauważony.
Na początku marca irański myśliwiec – zaawansowana wersja platformy Northrop F-5 – wystartował z bazy w południowo-zachodnim Iranie, prawdopodobnie w południowej prowincji Chuzestan. Następnie przeleciał na ekstremalnie niskiej wysokości nad Zatoką Perską w kierunku Kuwejtu.
Samolot przenoszący bomby konwencjonalne przebił się przez zaawansowany system obrony powietrznej chroniący Camp Buring, główną amerykańską bazę wojskową położoną w pobliżu granicy z Irakiem.
Pilotowi udało się zrzucić bomby, a następnie wrócić do bazy.
Później amerykańscy urzędnicy, rozmawiając z amerykańskimi mediami, potwierdzili, że był to pierwszy przypadek zbombardowania dużej amerykańskiej bazy wojskowej przez samolot od czasów wojny koreańskiej.
To pokazało, że irańskie siły powietrzne, długo uważane przez zachodnich analityków za relikt przeszłości, pozostają siłą zdolną do odwetu.
Przełom na małej wysokości
Według ekspertów wojskowych irański atak na Camp Buring nie był wypadkiem ani szczęśliwym trafem, lecz wynikiem skrupulatnego planowania, umiejętności technicznych i dogłębnego zrozumienia słabości amerykańskiej obrony powietrznej.
Myśliwiec, pilotowany przez irańskiego pilota, którego szkolenie i odwaga zasługują na szczególne uznanie, wykorzystywał profil podejścia na małej wysokości, uwzględniający fundamentalne ograniczenia zasięgu radarowego.
Lecąc zaledwie kilkadziesiąt metrów nad ziemią lub wodą, samolot pozostawał poniżej horyzontu radarowego systemów obrony powietrznej Patriot i innych naziemnych pocisków przechwytujących.
Systemy te, zaprojektowane do wykrywania i śledzenia celów na dużych wysokościach, nie były w stanie namierzyć celu lecącego tak nisko, ponieważ krzywizna ziemi i zakłócenia naziemne maskowały jego zbliżanie się.
Odległość z południowo-zachodniego Iranu do Kuwejtu jest stosunkowo niewielka, co sprawia, że misja jest możliwa dla myśliwca na tym dystansie bez konieczności stosowania zewnętrznych zbiorników paliwa.
Samolot prawdopodobnie przewoził konwencjonalne bomby niekierowane, każda o wadze od 250 do 500 kilogramów, co dawało łączną masę około 3000 kilogramów.
To, co sprawiło, że atak odwetowy był naprawdę niezwykły, to nie tylko fakt przebicia irańskiej obrony powietrznej, ale także kontekst, w jakim nastąpił.
W pierwszych dniach agresji, która rozpoczęła się 28 lutego, Iran przeprowadził skoordynowany atak odwetowy, obejmujący użycie pocisków balistycznych, pocisków manewrujących i rojów dronów, które zbombardowały szeroko reklamowane amerykańskie systemy obronne w kilku krajach.
Atak powietrzny był częścią tej szerszej kampanii, wykorzystującej chaos i zamieszanie wywołane przez inne irańskie systemy.
Jak zauważył jeden z ekspertów, irański pilot wiedział, że amerykański samolot AWACS wykryje jego start nawet na niskiej wysokości, ale był pewien, że obecnie w tym konkretnym sektorze nie ma amerykańskich F-15 patrolujących ten obszar.
Opracowano jeszcze bardziej wyrafinowany schemat ataku, który miał uzupełniać irańskie operacje dronów.
Podczas gdy myśliwiec utrzymywał baterie Patriotów namierzające potencjalne zagrożenia na dużych wysokościach, drony szturmowe Shahed-136 mogły latać na niskich wysokościach, potencjalnie pojawiając się na ekranach radarów jako dodatkowe samoloty i wprowadzając Amerykanów w błąd co do prawdziwej natury zagrożenia.
Obóz Buring: Punkt Przesiadkowy w Kuwejcie
Obóz Buring, cel tego ataku, jest jedną z najważniejszych strategicznie amerykańskich baz wojskowych w regionie Zatoki Perskiej. Położony w górach Udayiri, na w dużej mierze niezamieszkanym obszarze pustynnym, obóz służy jako punkt przesiadkowy i szkoleniowy dla amerykańskich żołnierzy wkraczających na regionalny teatr działań wojennych.
Żołnierze przybywający ze Stanów Zjednoczonych rejestrują się tam, otrzymują sprzęt i przechodzą szkolenie przed wysłaniem do Iraku i innych stref konfliktu.Baza mieści również ogromny magazyn sprzętu wojskowego i pojazdów, które można szybko przekazać przybywającym jednostkom.
Baza Camp Buring, w której zazwyczaj stacjonują rotacyjnie tysiące żołnierzy, pełni funkcję centrum logistycznego amerykańskich operacji lądowych w regionie.Architektura obrony powietrznej bazy odzwierciedlała jej strategiczne znaczenie.
Baterie systemu obrony przeciwrakietowej Patriot, samoloty przechwytujące krótkiego zasięgu, zaawansowane systemy radarowe i stałe regionalne sieci nadzoru stworzyły coś, co miało być nieprzenikalnym parasolem.
Irańskie samoloty wykorzystały jednak krytyczną lukę: ograniczony horyzont radarowy, który uniemożliwia systemom naziemnym wykrywanie celów na małej wysokości z dużej odległości. Zbliżając się na ekstremalnie małej wysokości, samoloty pozostawały niewidoczne, dopóki nie znalazły się niemal bezpośrednio nad nimi, nie dając czasu na jakąkolwiek reakcję wroga.
Fakt, że przestarzała platforma, a raczej irańska modernizacja tej platformy, mogła ujawnić tak fundamentalną lukę doktrynalną, zszokował amerykańskie kręgi planowania obronnego.
Irańskie myśliwce F-5
Po doniesieniach o ataku niektórzy zachodni komentatorzy szybko zbagatelizowali znaczenie wydarzenia, podkreślając wiek pierwotnej konstrukcji F-5, która po raz pierwszy wzbiła się w powietrze pod koniec lat 50. XX wieku. Ta charakterystyka jest całkowicie nietrafiona.
Samolot, który zbombardował obóz Buring, nie był amerykańskim F-5 z lat 70. XX wieku. Najprawdopodobniej był to HESA Kowsar, krajowo produkowany myśliwiec, stanowiący kulminację prawie czterech dekad irańskiego rozwoju lotnictwa i inżynierii wstecznej.
Dzięki imponującemu wskaźnikowi lokalizacji na poziomie 88%, Kowsar osiągnął pełną samowystarczalność w zakresie komponentów konstrukcyjnych i okablowania, a także około 90% w zakresie systemów awionicznych. Myśliwiec, który osiąga pułap 13 700 metrów i prędkość maksymalną 1,5 Macha, jest zdolny do przenoszenia różnorodnych pocisków powietrze-powietrze, a także bomb naprowadzanych optycznie i laserowo.
W budowie Kowsar uczestniczyło dziesięć irańskich uniwersytetów, 72 wykonawców, 44 dostawców i 63 przedsiębiorstwa o dużym zapotrzebowaniu na wiedzę, tworząc miejsca pracy dla około 4000 osób.
Kiedy Kowsar zbombardował obóz Buring, nie był to jakiś zabytkowy samolot, który przypadkowo trafił w cel. Był to w pełni zmodernizowany system uzbrojenia, pilotowany przez wysoko wykwalifikowanego pilota, demonstrujący możliwości, które niewielu analityków uważało za możliwe.
Irańska filozofia wojskowa: Prostota i odwaga
Atak na obóz Buring w Kowsar jest przykładem irańskiej filozofii wojskowej, która stawia na prostotę, samowystarczalność i odwagę personelu. Podejście to jest podyktowane nie tylko koniecznością, ale także odzwierciedla strategiczne przekonanie, że skuteczność sił zbrojnych zależy nie tyle od poziomu zaawansowania technologicznego, co od integracji platform w całościowe koncepcje operacyjne.
Platforma F-5, w swojej oryginalnej, amerykańskiej wersji, została opracowana właśnie z myślą o tej filozofii.
Pierwotną koncepcją Northropa było stworzenie taniego i łatwego w utrzymaniu myśliwca naddźwiękowego, który mógłby być eksportowany do krajów sojuszniczych w ramach amerykańskich programów pomocy wojskowej. Projektanci samolotu przedkładali prostotę, niezawodność i wysoką częstotliwość lotów bojowych nad wysoce złożoną konstrukcję.
W rezultacie powstał myśliwiec, który można było szybko rekonfigurować między misjami, konserwować przy minimalnej infrastrukturze i obsługiwać siłami powietrznymi o ograniczonej bazie przemysłowej.
Niewielkie rozmiary zapewniały niską sygnaturę radarową, a wysoka manewrowość czyniła go niebezpiecznym przeciwnikiem w walce wręcz.
Pilot, który zbombardował obóz Buring, wykazał się wyjątkowymi umiejętnościami w nawigowaniu na ekstremalnie niskich wysokościach nad wodą i terenami pustynnymi, utrzymywaniu precyzyjnej nawigacji i wykonywaniu nalotów bombowych na utwardzony cel otoczony wieloma warstwami obrony powietrznej. To nie była misja samobójcza; samolot powrócił do bazy w Iranie, co wskazuje, że pilot zaplanował trasę ewakuacji równie starannie, jak podejście.
Znaczenie strategiczne
Psychologiczny i strategiczny wpływ ataku na Kowsar był nawet większy niż straty materialne. Od ponad 70 lat, od nocnego nalotu Korei Północnej w kwietniu 1953 roku, żaden wrogi samolot bojowy nie zbombardował skutecznie głównej amerykańskiej bazy wojskowej.
Stany Zjednoczone traktowały przewagę powietrzną jako coś oczywistego, wierząc, że ich systemy obrony powietrznej wykryją i zniszczą każdy wrogi samolot, zanim dotrze on do celu. Irański atak na Kowsar obalił to założenie. Przesłanie dla amerykańskich generałów było jasne: żadna baza, niezależnie od tego, jak dobrze broniona, nie jest naprawdę bezpieczna, a umiejętności i odwaga pilotów pozostają decydującymi czynnikami w walce, niezależnie od przewagi technologicznej wroga.
Swobodnaja Pressa

