Egoistyczne interesy Trumpa sprostytuowały urząd prezydenta
O ile pamiętam, Donald Trump, jest pierwszym amerykańskim prezydentem w moim życiu, który aktywnie angażował się w biznes, pełniąc urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nie pamiętam, aby Eisenhower, Kennedy, Nixon, Ford, Carter, Reagan, George H.W. Bush czy George W. Bush zakładali i prowadzili firmy, gdy zajmowali Gabinet Owalny. Prawdą jest, że Lincoln był znanym agentem kolei, a administracja Granta była skorumpowana, podobnie jak inne rządy XIX wieku, kiedy powstanie nowego państwa oferowało tak wiele możliwości do okradania tym, którzy mieli władzę.
Wątpię, by prezydenci wraz ze swoimi administracjami potrafili unikać odwdzięczania się przysługami dla darczyńców ich kampanii i przyjaciół, a przysługi te bez wątpienia przynoszą korzyści, gdy prezydent i jego nominaci nie sprawują już urzędu. Clinton i Biden byli prawdopodobnie pierwszymi prawdziwie skorumpowanymi amerykańskimi prezydentami za mojego życia. Być może to Clinton „uprawomocnił” sprzedaż wpływów. Praktyka ta narodziła się za rządów Bidena, jak pokazują liczne dowody. Praktyka ta została prawnie zalegalizowana przez reżim Trumpa, który nie wszczął postępowania karnego pomimo dowodów w laptopie Huntera Bidena, dowodów, które zostały uciszone.
W związku z tym, że prezydent Trump najwyraźniej nasilił praktykę wykorzystywania Gabinetu Owalnego do osobistego wzbogacenia się, ściganie byłych przestępców byłoby samooskarżeniem. Możemy się spodziewać, że Biden i jego syn pozostaną na wolności.
Trump konfrontuje nas z szerszym problemem. Wiele artykułów wskazuje na to, że Trump sprowadza swoją prezydenturę do wzbogacenia siebie i swojej rodziny. Na przykład artykuł w „The New Yorker” donosi, że Trump zainwestował w firmy ubiegające się o federalne zezwolenia i finansowanie, wniósł osobiste pozwy o wartości wielu miliardów dolarów przeciwko bankom regulowanym przez reżim Trumpa, który zachęca banki do ugody, dzierżawia swoje nazwisko hotelom wypoczynkowym i polom golfowym oraz sugeruje, że Trump sprzedawał ułaskawienia, co ostatecznie doprowadziło do wzrostu jego majątku netto o 4 miliardy dolarów, co być może uczyniło go miliarderem po raz pierwszy w historii.
„Rolling Stone” donosi o wykładniczym wzroście majątku synów Trumpa.
Za moich czasów w Waszyngtonie prezydent i jego nominaci, którzy posiadali jakikolwiek majątek, musieli przekazywać jego aktywa do funduszu powierniczego, z którego otrzymywał roczne raporty o wzroście lub spadku wartości swoich aktywów. Sekretarz Skarbu, Don Regan, były prezes Merrill Lynch, żartobliwie mówił nam na spotkaniach, że oceniał naszą sytuację na podstawie wzrostu lub spadku wartości jego aktywów.
Wygląda na to, że Trump nie posiada funduszu powierniczego, ponieważ jego firmami zarządzają jego synowie. Co więcej, majątek synów Trumpa również znacząco wzrósł.
Od dawna urzędnicy państwowi w Ameryce Łacińskiej, Afryce, krajach Bliskiego Wschodu i Azji czerpią osobiste korzyści z kontroli nad rządem. Ta kontrola jest podstawowym powodem ubiegania się o urząd publiczny, a nie jakieś liberalne brednie o „służeniu ludziom”.
Trump wprowadził do Ameryki motywację osobistych korzyści jako główny cel ubiegania się o urząd publiczny. Całe administracje będą teraz zorganizowane wokół zarabiania pieniędzy i bogacenia się. Nie sądzę, żeby Demokraci byli inni. Clinton i Biden utorowali jemu drogę.
Kiedy prezydent Chin Xi Jinping powiedział Trumpowi podczas niedawnego spotkania, że Ameryka jest „upadającą potęgą”, Xi wskazał na konsekwencje upadku zasad moralnych w amerykańskim rządzie. Poczucie przyzwoitości nie istnieje już wśród rządzących.
W całym świecie zachodnim obowiązuje zasada, że jeśli zasady lub ich imitacje nie przynoszą zysków, należy z nich zrezygnować.
Paul Craig Roberts
Paul Craig Roberts jest amerykańskim ekonomistą i pisarzem. Wcześniej piastował urząd podsekretarza stanu w rządzie federalnym Stanów Zjednoczonych oraz wykładał na kilku amerykańskich uniwersytetach. Jest propagatorem ekonomii podaży/supply-side economics i przeciwnikiem niedawnej polityki zagranicznej USA.
Źródło: Ron Paul Institut

