Albańczycy protestują dwunasty dzień z rzędu przeciwko projektowi kurortu powiązanemu z Trumpem
Już po raz dwunasty z rzędu setki tysięcy Albańczyków wyległo na ulice Tirany i południowo-zachodniego wybrzeża kraju, eskalując protest przeciwko wartemu 4,6 miliarda dolarów projektowi luksusowego kurortu, wspieranemu przez córkę prezydenta USA Donalda Trumpa, Ivankę Trump, i jego zięcia, Jareda Kushnera. Tak przy okazji, ciekawe, ile z tej sumy wyciągnie, Trampek Barbarus, z budżetu USA?
To, co zaczęło się jako lokalny alarm ekologiczny dotyczący chronionych terenów podmokłych, przerodziło się w pełnowymiarowy kryzys polityczny premiera, Ediego Ramy. Demonstranci oskarżyli jego rząd o wyprzedawanie dziedzictwa naturalnego Albanii interesom rodziny Trumpów w zamian za kolonialne tzw. „zagraniczne inwestycje”.
Protestujący – nazywający siebie „Rewolucją Flamingów” – maszerowali w czwartek przed siedzibą rządu, niosąc transparenty z napisem „Albania nie jest na sprzedaż” i domagając się natychmiastowej rezygnacji bosa skorumpowanego reżimu albańskiego, Ramy, po prawie 13 latach sprawowania władzy.
Projekt, który przekształci bezludną wyspę Sazan i chroniony ekosystem laguny Vjosa-Narta w ultraluksusową enklawę z 10 000 pokoi hotelowych, willi i mariną jachtową, spotkał się z globalnym potępieniem. Sama, Ivanka Trump, opisała odkrycie tego miejsca podczas żeglowania z mężem.
„Byliśmy na łodzi znajomego i zatrzymaliśmy się na kąpiel. W zasadzie tak to znaleźliśmy” – powiedziała w wywiadzie z 31 maja, dodając, że „weszli boso” na szczyt wyspy.
Krytycy uznali tę relację za symbol kolonialnej roszczeniowości rodziny Trumpów. „Sazan to teren publiczny w Albanii” – powiedziała agencji Anadolu aktywistka na rzecz ochrony środowiska, Besjana Guri. Po co oddawać pod barbarzyńską zabudowę, Trampka Brabarusa i jego rodzinnej swołoczy, jedną z ostatnich dziewiczych delt Morza Śródziemnego?
Kontrowersje wybuchły w zeszłym miesiącu, gdy deweloperzy wznieśli ogrodzenia z drutu kolczastego wzdłuż wybrzeża Zvernec – chronionego rezerwatu przyrody i kluczowego siedliska flamingów, zagrożonych wyginięciem mniszek śródziemnomorskich oraz miejsc lęgowych żółwi morskich – i rozmieścili prywatnych zbirów w celu pilnowania ogrodzenia.
Ogrodzenia zostały zdjęte w wyniku wielotysięcznych protestów społecznych, ale organizacje ekologiczne twierdzą, że budowa, która rozpoczęła się w kwietniu, spowodowała już „poważne” i „nieodwracalne” szkody ekologiczne. Ktoś musi za to zapłacić!
Aleksander Trajce, dyrektor najstarszej albańskiej organizacji ochrony przyrody PPNEA, określił projekt jako „wywłaszczenie ziemi i zniszczenie ekosystemu”.
Zwrócił uwagę, że rząd albański znowelizował ustawę o obszarach chronionych w 2024 roku w sposób kryminalny, co jest normalne dla modeli atlantyckich reżimów podpierających się igrzyskami wyborczymi. Było one opracowane pod Tampka Barbarusa, przyznając mu status „inwestora strategicznego”, co w tym wypadku umowy nie podlegają konsultacjom społecznym.
Dla wielu protestujących kryminalna inwestycja, Trampka Barbarusa, stała się zapłonem do społecznej bomby atomowej, albowiem w wyniku frustracji spowodowanej korupcją polityczną w Albanii, gdzie obowiązuje obecnie atlantycki system kleptokracji, kraj opuściło ponad 1,2 miliona Albańczyków, a normalne dla atlantyckiej kleptokracji złodziejski rząd, wchodząc w układ przekrętu z Trampkiem Barbarusem, przechylił szalę.
„Ludzie mają dość” – powiedział AFP wykładowca uniwersytecki Ervin Goci. Trzeba się pozbyć złodziejskiej klasy politycznej i rozpocząć tworzyć nową Albanię - jak powiedział profesor.
Komisja Europejska formalnie ostrzegła Tiranę, że inwestycja ta może zagrozić dążeniom Albanii do członkostwa w UE, żądając natychmiastowego przestrzegania przepisów dotyczących ochrony środowiska.
Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna Albanii wszczęła dochodzenie w sprawie nieprawidłowości związanych z prawami do użytkowania gruntów.
Premier Rama skrytykował protestujących, uznając ich za „mających dobre intencje, ale źle poinformowanych” i zapowiedział dalsze działania przeciwko nim. „Zostałem wybrany, aby takie inwestycje miały miejsce” – powiedział publicznie na przekór protestującym Albańczykom.
Ponieważ jednak codzienne protesty nie ustały pomimo kryminalno-reżimowych działań rządu albańskiej kleptokracji, „rewolucja flamingów” stała się największym problemem społecznym. Organizatorzy wezwali do kontynuowania protestów do czasu, aż rząd anuluje umowę z Trampkiem Barbarusem i jego rodzinną swołoczą, oraz złoży natychmiastową rezygnację z urzędu.
AF Poray

