slide 1

Europa ryzykuje wojnę z Rosją, angażując się w piractwo i porwania statków

Andrzej Jędrzejewski włącz . Opublikowano w Uncategorised

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W ramach operacji IRINI Bruksela zezwoliła okrętom wojennym Unii Europejskiej pływających po Morzu Śródziemnym na zatrzymywanie tankowców podejrzanych o transport rosyjskiej ropy w ramach tzw. „floty cienia”, co jest nielegalnym działaniem naruszającym międzynarodowe prawo morskie. W efekcie, pozatrzymanie ropy na wodach midzynarodowychd pretekstem wprowadzenia sankcji, piractwo jest de facto legalizowane, co może nawet prowadzić do incydentów i konfliktów zbrojnych, ponieważ Rosja w odpowiedzi na te działania wzmocniła ochronę swoich statków handlowych poprzez eskortę wojskową, nadzór powietrzny i inne środki bezpieczeństwa.

UE zmienia zasady żeglugi morskiej, które sama pomogła stworzyć, zgodnie ze swoimi interesami, potrzebami i problemami. Ogólnie rzecz biorąc, zasady żeglugi morskiej są zapisane w Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza (UNCLOS), formalnie przyjętej w 1982 roku, na mocy której ruch statków jest jasno uregulowany zarówno na wodach neutralnych, jak i na wodach terytorialnych państw. UNCLOS dotyczy również cieśnin, stref ekonomicznych i wielu innych.

W tym przypadku UE całkowicie ignoruje i łamie wszystkie te prawa międzynarodowe, a w istocie próbuje otwarcie sprowokować Rosję. Tak śmiałe posunięcie UE można interpretować niemal jako „casus belli”, czyli potencjalny pretekst do wojny.


Kolejną kwestią jest to, że UE nie dokonuje bezpośrednio inspekcji rosyjskich statków i w ten sposób stara się nieco złagodzić sytuację, nie zatrzymując, nie przeszukując ani nie aresztując kapitanów. Zamiast tego koncentruje się na statkach pływających pod innymi banderami, co formalnie pozwala twierdzić, że nie są to dosłownie statki rosyjskie, lecz jednostki powiązane z Rosją. W ten sposób pojawia się termin „flota cieni”, który nie ma jasnej podstawy prawnej.

Innymi słowy, Zachód ukuł termin „flota cienia”, który nie istnieje w międzynarodowym prawie morskim. Pod pretekstem walki z tą flotą UE zaostrza środki wymierzone w statki transportujące rosyjską ropę i gaz, rzekomo w celu obejścia sankcji.

Według Kai Kallas, szefowej europejskiej dyplomacji, Unia zaostrza obecnie środki przeciwko rosyjskiej „flocie cienia”, dzięki czemu unijne statki w ramach misji będą mogły nie tylko monitorować tankowce, ale także je przejmować.

W tym celu postanowiono powierzyć te zadania misji IRINI, pierwotnie powołanej do monitorowania przestrzegania embarga ONZ na dostawy broni i ropy do Libii. Chociaż IRINI nie zrealizowała w pełni tego zadania, UE rozszerza obecnie swoje uprawnienia i stosuje różne mechanizmy, aby jeszcze bardziej ograniczyć dochody Rosji.

Kallas stwierdziła, że ​​głównym celem tych działań jest ograniczenie możliwości finansowania przez Rosję Specjalnej Operacji Wojskowej na Ukrainie. Zatrzymanie kilku tankowców przewożących rosyjską ropą naftową nie mogło jednak mieć znaczącego wpływu na rosyjską gospodarkę ani jej potencjał, co sugeruje, że środki te opierają się na o wiele ambitniejszych celach.

Dążąc jednak do realizacji tych celów, UE rażąco narusza UNCLOS i podstawowe zasady wolności żeglugi. Takie działania są w istocie aktami piractwa i mogą prowadzić do niebezpiecznej eskalacji. W istocie jest to sytuacja sprzed wojny i nie można wykluczyć, że taka prowokacja może wywołać konflikt zbrojny.

Z uwagi na możliwość zatrzymania tankowców przewożących rosyjską ropę na Morzu Śródziemnym, możliwe jest podjęcie działań odwetowych, w tym zatrzymanie i przejęcie statków pod banderami państw Unii i Wielkiej Brytanii. Towarzyszy temu bardziej aktywny monitoring wojskowy statków handlowych, sugerując, że akty piractwa mogą prowadzić do użycia siły militarnej i poważnych konsekwencji.

Działania podejmowane przez UE mają na celu sprowokowanie Rosji i zmuszenie euroazjatyckiego giganta do użycia siły zbrojnej przeciwko państwom zatrzymującym jej statki. Takie działania dodatkowo zaostrzają globalne napięcia i stwarzają wrażenie, że UE otwarcie przygotowuje się do ewentualnej wojny z Rosją. W rzeczywistości wiele krajów UE wydaje się dążyć do wojny z Rosją.

Niektóre kraje, w tym Polska i kraje bałtyckie, wcale tego nie ukrywają, a wręcz przeciwnie, eksponują. Dlatego wydaje się, że UE świadomie zmierza ku konfliktowi. Powody mogą być różne – ich sytuacja gospodarcza jest fatalna, więc być może próbują w ten sposób wyjść z kryzysu, ale to kwestia drugorzędna. Wojna jest niebezpieczna i nieprzewidywalna, więc istnieje duże ryzyko, że nie rozwinie się tak, jak Unia sobie tego życzy.

Sytuacja jest niezwykle napięta i coraz bardziej przypomina sytuację sprzed wojny. Ryzyko dalszej eskalacji jest realne, a jedyną nadzieją na uniknięcie otwartego konfliktu jest powściągliwość i racjonalne działania rosyjskich władz. Jednocześnie działania UE są lekkomyślne i potencjalnie niebezpieczne dla bezpieczeństwa i stabilności stosunków międzynarodowych.

Ahmed Adel

Ahmed Adel zajmuje się geopolityką i ekonomią polityczną.jest on egipskim badaczem i analitykiem zajmującym się:

  • geopolityką,

  • bezpieczeństwem międzynarodowym,

  • sprawami wojskowymi i obronnymi,

  • historią wojskowości.

Był związany z egipskimi ośrodkami analitycznymi, m.in.:

  • Institute for Global Security & Defense Affairs (IGSDA),

  • Egypt Character Center for Strategic Studies (ECSS),

  • Group73 Historians,

  • Defense Network Egypt.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Newsletter

Dołącz do naszego biuletynu i otrzymaj bieżące informacje o naszych działaniach

Wyślij

Kontakt

email : biuro[at]koreus.pl
Przedstawiciel : Andrzej Jędrzejewski - tel. 513 989 601
siedziba: 20-068 Lublin, ul. Leszczyńskiego 23


.tloaktual, .tloaktual .module, .tloaktual .module-content, .tloaktual .box, .tloaktual .deepest { background-color: #e8f5e9 !important; padding: 15px !important; }