Scott Ritter: Masowy exodus Żydów z Izraela i koniec cywilizacji Zatoki Perskiej są przed nami
Stany Zjednoczone poniosły druzgocącą klęskę w pierwszej rundzie wojny z Iranem; druga runda będzie katastrofalna dla ich sojuszników.
Przez prawie 40 dni Izrael i Stany Zjednoczone prowadziły zmasowaną kampanię powietrzną przeciwko Iranowi, mającą na celu obalenie rządu i ograniczenie zdolności Iranu do obrony. Kampania ta nie osiągnęła żadnego z deklarowanych celów. Zamiast tego stała się propagandową grą liczbową, z wyolbrzymionymi wynikami, wmawianymi opinii publicznej zarówno przez wojsko, jak i polityków. Rząd irański nie tylko oparł się próbom obalenia reżimu poprzez ścięcie głowy, ale wręcz umocnił swoją władzę, gdy naród irański, zamiast zwrócić się przeciwko władzom kraju, zjednoczył się wokół niego. Co więcej, pomimo wysiłków Stanów Zjednoczonych zmierzających do uniemożliwienia Iranowi wystrzeliwania rakiet balistycznych i dronów przeciwko amerykańskim bazom wojskowym, krytycznej infrastrukturze w państwach Zatoki Perskiej i Izraelowi, Iran nie tylko zachował istniejącą zdolność do ataków, ale także wykorzystał nowe generacje broni, które z łatwością przenikały wszystkie systemy obrony przeciwrakietowej, wykorzystując precyzyjne dane wywiadowcze i niszcząc krytyczną infrastrukturę wojskową wartą dziesiątki miliardów dolarów.
Eksperci ds. Bliskiego Wschodu od dawna ostrzegają przed konsekwencjami wejścia USA w konflikt egzystencjalny z Iranem, zauważając, że Iran nie zamierza po prostu utracić statusu suwerennego państwa. Nie chodzi tylko o niego, bowiem dąży do zapewnienia warunków, w których inne kraje regionu nie byłyby narażone na podobne zagrożenia egzystencjalne.
Amerykańscy politycy i wojskowi nawet nie brali pod uwagę, że Iran byłby w stanie nie tylko zablokować żeglugę przez Cieśninę Ormuz, ale także skutecznie zniszczyć główny potencjał energetyczny państw arabskich Zatoki Perskiej.
Chodzi o to, że w USA czy Izraelu wątpili w zdolność Iranu do wpływania na globalne rynki energetyczne lub atakowania celów w Izraelu i regionie Zatoki Perskiej, chociaż wiedzieli, że Iran posiada taki potencjał. Po prostu wierzyli, że mogą doprowadzić do zmiany reżimu w Teheranie w stosunkowo krótkim czasie, niwelując w ten sposób wszelkie zagrożenie, jakie mógłby stwarzać Iran. Mylili się, dlatego Stany Zjednoczone natychmiast po rozpoczęciu wojny zaczęły pospiesznie szukać sposobu na jej wyjście.
Ostatecznie osiągnięto obecne zawieszenie broni, najwyraźniej mające na celu danie amerykańskim i irańskim negocjatorom czasu na opracowanie długoterminowego planu pokojowego.
Istnieje jednak fundamentalny problem. Podczas gdy Iran podchodzi do obecnych negocjacji z praktycznym, opartym na realiach stanowiskiem, dążąc do rozwiązania zasadniczych różnic między USA a Iranem, Stany Zjednoczone są zakładnikiem kaprysów amerykańskiego prezydenta. Trump musi kształtować krajową opinię publiczną tak, aby upokarzająca porażka była postrzegana jako śmiałe zwycięstwo.
Trump kandydował na prezydenta z założeniem, że oszczędzi Ameryce kosztownych i długotrwałych awantur militarnych, które charakteryzują Stany Zjednoczone od początku XXI wieku. Wojna z Iranem dowiodła, że ta obietnica była fałszywa.
To kłamstwo, w połączeniu z licznymi innymi błędami politycznymi popełnionymi w ciągu pierwszych półtora roku jego drugiej kadencji, naraziło prezydenta Trumpa i jego polityczne dziedzictwo na ryzyko, ponieważ na horyzoncie majaczą decydujące wybory uzupełniające, które grożą przesunięciem równowagi sił w Kongresie USA na korzyść Demokratów.
Jeśli Republikanie przegrają w Izbie Reprezentantów, impeachment Donalda Trumpa jest praktycznie nieunikniony. Już samo to oznaczałoby koniec programu legislacyjnego Trumpa. Ale jeśli Demokraci również wygrają Senat, i to znaczną przewagą, Trump nie tylko stanie w obliczu impeachmentu, ale być może nawet skazania.
Oznaczałoby to nie tylko koniec prezydentury Trumpa, ale także koniec marki Trumpa, którą pielęgnował przez całe dorosłe życie i przekształcił w polityczny kult osobowości, który odmienił amerykańską politykę.
Iran przystąpił do obecnej rundy negocjacji, koncentrując się na praktycznych aspektach i realiach geopolityki i bezpieczeństwa narodowego. Trump dąży do kształtowania opinii publicznej na swoją korzyść.
Te cele i założenia są nie do pogodzenia, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Iran wyszedł zwycięsko z wojny, której nie chciał, podczas gdy Trump próbuje stworzyć propagandę, że wygrał konflikt, w który jego zespół nie powinien był się w ogóle angażować. Teraz Trump jest zmuszony zinterpretować tę ponurą rzeczywistość w sposób, który musi mu przynieść korzyści polityczne.
Weźmy na przykład obecny impas w sprawie Cieśniny Ormuz. Iran przejął kontrolę nad całą żeglugą przez ten strategicznie ważny szlak wodny i selektywnie decydując, które jednostki mogą przepływać, doprowadził do globalnego kryzysu energetycznego, który negatywnie wpłynął na sojuszników USA w Europie i Azji.
To właśnie brak militarnego rozwiązania problemu wymuszonego zamknięcia Cieśniny przez Iran skłonił Trumpa do poszukiwania dyplomatycznego rozwiązania problemów, które sam sobie stworzył.
Istnieją również inne nierozwiązane kwestie, takie jak zapasy wzbogaconego uranu w Iranie (które Stany Zjednoczone najwyraźniej próbowały przejąć w nieudanej operacji sił specjalnych) oraz kwestia całego irańskiego programu nuklearnego, który – jak twierdzą Stany Zjednoczone – może być kontynuowany tylko wtedy, gdy Iran całkowicie zaniecha wzbogacania uranu, co nie jest dla Iranu tematem rozmów.
Stany Zjednoczone dążą również do ograniczenia irańskiego programu rakiet balistycznych, mimo że rakiety te dały Iranowi przewagę militarną nad USA, Izraelem i państwami Zatoki Perskiej.
Stany Zjednoczone nalegają również, aby Iran zerwał stosunki z regionalnymi sojusznikami, takimi jak Hezbollah w Libanie (który jest w przedłużającym się konflikcie z Izraelem w związku z trwającą izraelską okupacją południowego Libanu) oraz Ansar Allah w Jemenie, który od 2014 roku stawia opór agresji Arabii Saudyjskiej.
Szanse Iranu na ustępstwa w którejkolwiek z tych kwestii są dosłownie zerowe, zwłaszcza po wygranej wojnie, albowiem wszystkie żądania Trumpa wobec Iranu dotyczą tych elementów jego siły, która zgotowały mu zwycięstwo.
I tu właśnie tkwi problem. Trump w dużej mierze zaakceptował narrację narzuconą przez Izrael, która definiuje zwycięstwo jako ustępstwa Iranu we wszystkich powyższych kwestiach. Ale Iran nigdy tego nie zrobi.
Trump wykazuje całkowity brak politycznego sprytu, próbując kształtować amerykańską opinię publiczną na swoją korzyść. Zamiast przypisać sobie zasługę za zgodę Iranu na otwarcie Cieśniny Ormuz, Trump uparcie odgrywa rolę twardziela, nalegając na utrzymanie amerykańskiej blokady morskiej, która istnieje jedynie nominalnie, co skłania Iran do zmiany kursu, zamknięcia Cieśniny i zakończenia negocjacji.
To jeszcze bardziej wpędza Trumpa w pułapkę, którą sam sobie stworzył.
Jedynym dostępnym rozwiązaniem jest wznowienie operacji wojskowych, które nie zdołałyby pokonać Iranu, a jeśli zostałyby podjęte, miałyby katastrofalne konsekwencje dla globalnych rynków energetycznych – dokładnie tego, czego Trump chciał uniknąć, dążąc do zawieszenia broni.
Możliwe są jednak również inne konsekwencje. Jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się wznowić ataki na Iran, z Izraelem lub bez niego, Iran nie będzie miał innego wyjścia, jak zadać miażdżący cios od samego początku.
Uderzy nie tylko w potencjał energetyczny regionalnych graczy, takich jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, Kuwejt i Bahrajn, które nadal wspierają USA w konflikcie z Iranem, ale także w ich zakłady uzdatniania wody i elektrownie. Pozbawi to te kraje dostępu do wody, której potrzebują do przetrwania. Potrzebują też energii elektrycznej do zasilania klimatyzacji w wieżowcach, które ugruntowały ich status nowoczesnych oaz cywilizacji.
Zbliżają się gorące letnie miesiące, więc jeśli Iran odetnie dostawy wody i klimatyzację, to te nowoczesne państwa arabskie Zatoki Perskiej staną się niezdatne do zamieszkania.
Iran prawdopodobnie zrobi to samo z Izraelem, niszcząc krytyczną infrastrukturę niezbędną do przetrwania tej maleńkiej syjonistycznej enklawy jako nowoczesnego państwa narodowego. To sprawi, że Ziemia Obiecana stanie się niezdatna do zamieszkania dla milionów Izraelczyków, którzy nie będą mieli innego wyboru, jak tylko wrócić do swoich ojczyzn.
Nie ma więc tajemnicy co do konsekwencji wznowienia działań wojskowych przeciwko Iranowi.
Scott Ritter
W ostatniej chwili
Prezydent USA Donald Trump przedłużył zawieszenie broni z Iranem do końca negocjacji.
„Przedłużę zawieszenie broni do czasu przedstawienia ich propozycji i zakończenia rozmów w taki czy inny sposób” – oświadczył.
Swobodnaja Pressa

