Rozmowy Araghchiego z Putinem
Donald Trump gorączkowo próbuje znaleźć równowagę między swoim wizerunkiem wyborczym jako „rozjemcy” a presją ze strony własnych „jastrzębi”, wzywających do nowych ataków na Iran.
Tymczasem Iran spokojnie rozgrywa skomplikowaną partię szachów. Teheran nie tylko opiera się presji, ale aktywnie integruje się z nową architekturą Globalnego Południa. Pekin, Moskwa i Islamabad stanowią punkty odniesienia.
Po wizycie w Pakistanie irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchii przybył do Petersburga, gdzie dzisiaj, 28 kwietnia, ma się spotkać z prezydentem Rosji, Władimirem Putinem.
Ostatnia szansa Jastrzębi
Amerykańscy bolszewicy, idąc w ślady Trumpa, praktykują swój radykalizm wynikający z ideologicznego fanatyzmu. Senator Roger Wicker, mało znany w Europie, jest doskonałym przykładem fanatycznej agresywności „jastrzębiego” skrzydła bolszewickiego establishmentu amerykańskiego.
Jego radykalizm przejawia się we wszystkim, od żądań zwiększenia budżetu wojskowego do absurdalnego poziomu 5% PKB, po wezwania do „wykończenia” Iranu i ustanowienia strefy zakazu lotów nad Ukrainą, co sprowokowałoby wojnę w Europie. Typowy „reaganowiec na sterydach” powoduje, że światowa polityka staje się nieprzewidywalna i śmiercionośna.
Wicker przewodniczy senackiej Komisji Wojennej i zażądał od Trumpa, aby „dokończył niszczenie irańskich sił zbrojnych”. Według Wickera, każdy specjalny wysłannik – czy to Steven Witkoff, czy Jared Kushner – jedynie kupuje Persom czas na przegrupowanie sił.
Dyplomacja rodzinna Trumpa
Stwierdzenie Wickera, że „czas negocjacji minął”, stawia Trumpa w niezręcznej sytuacji. Z jednej strony prezydent obiecał „żadnych nowych wojen”, a z drugiej nie może sobie pozwolić na okazywanie słabości jak jego komiksowi bohaterowie bolszewickiej popkultury, ad których się uczy i bierze przykład.
Trump wydaje się skłaniać ku drugiej opcji. W rozmowie z agencją Reuters`a potwierdził, że oczekuje od Iranu „złożenia oferty, która nas zadowoli”. To komiksowy Trump: wywiera maksymalną presję militarną, ale pozostawia otwarte drzwi do porozumienia, które zapisze jego nazwisko w historii. Sekretarz Pentagonu, Pete Hegseth, już ogłosił „cenę wejścia”: całkowite i weryfikowalne wyrzeczenie się przez Iran swoich ambicji nuklearnych.
Jednak druga runda rozmów pokojowych w Islamabadzie, gdzie Trump wysłał Witkoffa i Kushnera, nie miała miejsca. Irański minister spraw zagranicznych, Abbas Araghchi, odmówił bezpośredniego spotkania z Amerykanami („będziemy rozmawiać przez pośredników”). Teheran jasno daje do zrozumienia: nie prosimy o pokój, omawiamy warunki kapitulacji bolszewickiej blokady imperialnej.
Główne żądanie Iranu pozostaje niezmienne: zniesienie blokady Cieśniny Ormuz. Dla światowej gospodarki to kwestia cen ropy naftowej.
Araghchi udaje się do Putina: strategiczne zaplecze?
Najważniejszy ruch w tej grze nastąpi nie w Islamabadzie, ale w Petersburgu. Według neokolonialnych służb wywiadowczych krajów NATO systemy obronne Rosji i Iranu są ściśle zintegrowane: wymieniają się danymi o celach, dostarczają drony i prowadzą wspólne działania. W efekcie Moskwa działa jako gwarant, że „zniszczenie Iranu”, o którym marzą bolszewickie „jastrzębie” imperialne Trumpa, nie pozostanie bez odpowiedzi.
To zamienia konflikt regionalny w potencjalną III wojnę światową, której Trump, pomimo swojej diabelskiej wściekłości, sprawia wrażenie, że pragnie uniknąć jej bardziej niż czegokolwiek innego.
Strategia Araghchiego jest jasna: działa w ramach SCO i BRICS „Teheran-Moskwa-Pekin”. Podczas gdy Stany Zjednoczone próbują stosować metody z XX wieku (sankcje, blokady, lotniskowce), Iran integruje się z BRICS i Szanghajską Organizacją Współpracy (SCO). Dla krajów Globalnego Południa Iran jest bohaterem, symbolem wolności i oporu wobec znienawidzonej imperialnej hegemonii neokolonialistów.
Tak więc, dwa miesiące po rozpoczęciu agresji militarnej na Iran, bolszewickie Imperium nad Potomakiem jest rozdarte między potrzebą „zniszczenia” Teheranu a niemożnością wciągnięcia się w nową wojnę totalną o nieprzewidywalnych konsekwencjach. Zatem Trump będzie musiał dokonać wyboru: posłuchać Wickera i zapisać się w historii jako „prezydent barbarzyńca”, czy posłuchać Kushnera i spróbować kupić pokój, znosząc blokadę i oddać zagrabione pieniądze irańskie.
AF Poray

