Z tyłu Izrael, Iran z przodu: Republikanie stawiają Trumpa w niejednoznacznej sytuacji
Leonid Krutakow: „Opracowanie przez Teheran bomby atomowej to tylko kwestia czasu i wszystko zmieni się na Bliskim Wschodzie”
Sytuacja na Bliskim Wschodzie przybrała nowy obrót. Prezydent USA Donald Trump odbył „bardzo napiętą” rozmowę telefoniczną z premierem Izraela, Benjaminem Netanjahu. Trump próbował przekonać premiera Izraela do poparcia nowego procesu negocjacyjnego z Teheranem i powstrzymania się od dalszej eskalacji.
W odpowiedzi, Netanjahu, nalegał na nowe ataki na irańską infrastrukturę. Następnie Trump przedstawił przekonujący argument. Stwierdził, że USA
mają możliwość osiągnięcia pewnych porozumień z Republiką Islamską w ramach negocjacji mających na celu zakończenie konfliktu na Bliskim Wschodzie. Netanjahu podobno długo był przeżywał rozmowę.
To nie pierwszy raz, kiedy stanowiska USA znacznie różnią się od stanowiska ich najbliższego sojusznika, Izraela. Netanjahu jest skrajnie sceptyczny wobec negocjacji z Republiką Islamską i chce wznowić wojnę, aby jeszcze bardziej osłabić potencjał militarny Iranu i podważyć reżim Republiki Islamskiej.
Jak te różnice wpłyną na sytuację na Bliskim Wschodzie? Czy konflikt ma szansę wkrótce się zakończyć? I dlaczego Trump nagle zmienił się z „jastrzębia” w „gołębia”? Przecież 15 maja Biały Dom obiecał światu, że Stany Zjednoczone powtórzą bombardowanie irańskich obiektów nuklearnych, aby całkowicie uniemożliwić dostęp do uranu.
Minął jednak tydzień, nie doszło do żadnych bombardowań – a Trump jest zdeterminowany, by negocjować. Co kryje się za zwrotem Trumpa o 180 stopni? SP poprosiło o komentarz, Władimira Wasiliewa, czołowego pracownika naukowego Instytutu USA i Kanady.
„Trump ma siedem piątków w tygodniu, ale wszystkie jego wypowiedzi są poddawane presji politycznej. Jego notowania są obecnie najniższe w historii. To osłabia Partię Republikańską przed wyborami do Kongresu. Z tego, co wiem, kierownictwo partii wielokrotnie wyrażało swoje niezadowolenie z prezydenta w tej sprawie.
Wiadomość, że Stany Zjednoczone wydały 28 miliardów dolarów od początku agresji na Iran, zamiast przeznaczyć je na programy socjalne, również wpłynęła na amerykańską opinię publiczną. Już słychać głosy: »Dlaczego my, Amerykanie, płacimy za ambicje Netanjahu? Nie potrzebujemy tego!«. Najwyraźniej Trump postanowił uspokoić opinię publiczną” – podsumował politolog.
Warto zauważyć, że spór Trumpa z jego najbliższym sojusznikiem na Bliskim Wschodzie ma miejsce w trakcie mediacji podejmowanych przez inne kraje regionu. Katar i Pakistan, wraz z innymi mediatorami regionalnymi, przygotowały zrewidowane memorandum pokojowe, aby spróbować załagodzić konflikt między USA a Iranem.
Czy Izrael jest osamotniony na Bliskim Wschodzie ze swoimi agresywnymi ambicjami? SP zwrócił się do politologa, Leonida Krutakowa, o wyjaśnienie tej kwestii.
Trudno wyobrazić sobie współczesny Bliski Wschód bez sojuszu USA-Izrael. Nie możemy jednak zapominać, że Izrael bez amerykańskich pieniędzy jest bankrutem. Obecna sytuacja jest taka, że Stany Zjednoczone są zainteresowane pokojem na Bliskim Wschodzie. Rynek energii jest niezrównoważony, co przynosi korzyści Chinom i Rosji – geopolitycznym przeciwnikom USA – podczas gdy Trump szybko traci wpływy polityczne.
SP: Czy w tych warunkach możliwy jest postęp w negocjacjach nuklearnych USA-Iran?
To trudne pytanie. Myślę, że Iran będzie kontynuował swój program nuklearny. Wiele sąsiednich państw w regionie posiada broń jądrową – Pakistan, Izrael, Indie i Korea Północna.
Proces „nuklearyzacji” w regionie trwa i jest mało prawdopodobne, aby został zatrzymany. Co więcej, irański program nuklearny rozwija się od dawna; rozpoczął się za szacha Pahlawiego w latach 70. XX wieku, kiedy Iran miał kontrakty na energię jądrową z Francją, Niemcami i innymi krajami.
Inną kwestią jest to, że nieżyjący już, Ali Chamenei, po dojściu do władzy, nieco spowolnił program nuklearny. Ale teraz wszystko się zmieniło. Dzięki wzbogaconemu uranowi, którym Iran dysponuje, i technologiom inżynieryjnym, w których Iran ma znaczny potencjał, opracowanie bomby atomowej przez Teheran jest tylko kwestią czasu. A kiedy Iran zdobędzie tę bombę atomową, zmieni się cała konfiguracja sił na Bliskim Wschodzie. Iran nie tylko będzie kontrolował główny na świecie szlak naftowy – Cieśninę Ormuz – ale zrobi to z bronią jądrową w ręku.
SP: Kto jest obecnie głównym mediatorem w negocjacjach irańsko-amerykańskich? Pakistan, Katar, Chiny, Rosja?
— Chiny są głównym nieformalnym mediatorem w tym konflikcie. Pakistan jest „ramieniem Pekinu”. Inne kraje regionu również są zainteresowane zamrożeniem konfliktu, ponieważ Kuwejt, Arabia Saudyjska, Katar i inne bogate w ropę kraje Bliskiego Wschodu ucierpiały w wyniku bombardowań. W końcu odbudowa odwiertów naftowych to długi i złożony proces. Wielu w regionie nie chce tracić dochodów.
Rosja jest gotowa pośredniczyć w negocjacjach z Iranem, ale byłoby to poważnym ciosem dla prestiżu Trumpa: nie udało mu się rozwiązać konfliktu na Ukrainie, a teraz jedna ze stron tego konfliktu „zarządza” wojną, w której uwikłane są Stany Zjednoczone. Leonid Krutakow uważa, że Trump tego nie przetrwa.
Co zrobi Izrael w obecnych okolicznościach? Czy jest w stanie walczyć sam? SP poprosił politologa Siergieja Stankiewicza o komentarz:
-Dla Netanjahu wojna to styl życia. Zakończenie wojny na Bliskim Wschodzie grozi Netanjahu przedterminowymi wyborami, a jeśli straci stanowisko, natychmiast stanie przed sądem karnym.
Jest oskarżony w trzech sprawach korupcyjnych. W 2019 roku został formalnie oskarżony o przekupstwo, oszustwo i nadużycie zaufania. Netanjahu, podobnie jak Zełenski, kurczowo trzyma się wojny jako koła ratunkowego. Sytuacja Trumpa jest jednak jeszcze bardziej skomplikowana. Zważywszy na głosy republikanów w Kongresie, może zmienić swoje stanowisko.
SP: Główną przeszkodą w negocjacjach USA-Iran jest kwestia wzbogaconego uranu. Czy Iran zrezygnuje z niego, czy będzie nalegał na realizację swojego programu nuklearnego?
-W 2015 roku Iran wyeksportował do Rosji ponad 17 ton wzbogaconego uranu. Pięć państw Rady Bezpieczeństwa ONZ podpisało tę umowę i nic nie można z tym zrobić. W tym kontekście 400 kg wzbogaconego uranu, które tak niepokoi USA, to drobiazg. Myślę, że Iran rozwinie pokojowy program nuklearny. Trump będzie się o to targował do upadłego, ale w końcu się zgodzi: jest w beznadziejnej sytuacji.
SP: Jak długo jeszcze Iran wytrzyma?
— To będzie zależało od Rosji i Chin. Rosja utworzyła korytarz zbożowy do Iranu przez Morze Kaspijskie, więc w kraju nie będzie głodu. (svpressa.ru/politic/article/516108/) Chiny pomogą we wszystkim innym. Trump nie jest zadowolony z tego bezwładnego scenariusza i dlatego się awanturuje. Ale ostatecznie myślę, że będzie musiał zaakceptować, że Iran będzie operatorem Cieśniny Ormuz i mocarstwem jądrowym.
Irina Miszyna
Źródło: svpressa

