PARADOKS OBFITOŚCI
Przejście od niedoboru do obfitości stanowi jedną z najgłębszych zmian w historii ludzkości. Pożądanie, ekspansja kredytowa i spekulacje po cichu podważają fundamenty, na których opiera się prawdziwe bogactwo.
Na początku lat 60. w trzeciej klasie szkoły podstawowej w Atenach, wryło mi się w pamięci pozornie błahe wydarzenie. Pewnego dnia nauczycielka oznajmiła, że będziemy mieli gościa. Wkrótce do klasy wszedł elegancko ubrany mężczyzna z małą walizką. Dowiedzieliśmy się, że jest to dyrektor kasy oszczędnościowej lokalnej poczty. Jego cel był prosty: powiedzieć dzieciom w klasie o znaczeniu oszczędzania pieniędzy.
Mówił o cierpliwości, o odkładaniu małych kwot i o cichym poczuciu bezpieczeństwa, jakie może przynieść oszczędzanie z czasem. Na koniec wizyty wręczył każdemu dziecku małą, solidną metalową skrzyneczkę na oszczędności do zabrania do domu – taką, którą można było otworzyć tylko na poczcie, gdzie przechowywano klucz. Sam gest był skromny, ale lekcja była jednoznaczna. Oszczędzanie nie było jedynie praktyką finansową; było nawykiem charakteru. Człowiek uczył się odkładać natychmiastową gratyfikację, aby osiągnąć coś lepszego w przyszłości.
Patrząc wstecz, uderzające jest, jak odległa wydaje się ta drobna lekcja od kultury ekonomicznej współczesnego świata zachodniego. Pomysł, że urzędnik państwowy mógłby odwiedzić klasę szkolną, aby zachęcić dzieci do oszczędzania, wydaje się dziś niemal kuriozum Pod wieloma względami cnota oszczędzania zdaje się zanikać z centrum życia gospodarczego.




Ta sprawa umknęła uwadze. Tucker Carlson mówił o niej ostatnio, ale poza tym jest ona niedostępna. 29 lutego demokrata z New Jersey, Josh Gottheimer, i republikanin z Nowego Jorku, Mike Lawler, przedstawili „dwupartyjną rezolucję potępiającą wzrost antysemickiej, pełnej nienawiści retoryki rozpowszechnianej przez znane osobistości internetu, w tym Hasana Pikera i Candace Owens, oraz wzywającą platformy mediów społecznościowych i osoby publiczne do podjęcia bardziej zdecydowanych działań przeciwko nienawiści”, jak podaje finansowana przez podatników strona internetowa Gottheimera.