slide 1

Nieprzewidziane konsekwencje irańskiego oporu

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Stawiając opór nielegalnemu atakowi Izraela i Stanów Zjednoczonych na swój kraj, Irańczycy położyli „papierowego tygrysa” na kolana. W ciągu zaledwie kilku dni udowodnili, że wyrafinowana i droga broń Pentagonu nie była dostosowana do ich wysoce ekonomicznego podejścia do wojny. Zdestabilizowali globalny rynek ropy naftowej, który stanowi podstawę dolara amerykańskiego. Wreszcie, stworzyli nowy model, który rozważają teraz wszyscy przeciwnicy dominacji anglosaskiej. W konsekwencji Chiny całkowicie zrewidowały plany obronne na wypadek ataku USA na Tajwan.

 

Wojna z Iranem jest inna niż dotąd wszystkie. Po raz pierwszy zniszczone cele nie mają większego znaczenia. Bohaterowie skupiają się na ekonomicznych konsekwencjach swoich działań. To doświadczenie rewolucjonizuje sposób prowadzenia wojen i skłoniło już Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą do rewizji planów bojowych.

Dron Shaheh jest wart około 35 000 dolarów. Aby go zestrzelić, Stany Zjednoczone muszą wystrzelić dwa pociski Patriot o wartości 3,3 miliona dolarów każdy. Jeśli pozwolą dronowi Shaheh trafić w cel – jakikolwiek – zostanie uznane, że nie są w stanie obronić siebie ani swoich sojuszników. Wystrzeliwując drona, Iran z pewnością zmusi Stany Zjednoczone do zapłaty 6,6 miliona dolarów, czyli około 188 razy więcej niż początkowa inwestycja.

Stany Zjednoczone posiadają już system antydronowy Merops. Jednak systemy te znajdują się dopiero w fazie testów na Ukrainie od półtora roku. Są one również rozmieszczone wzdłuż granic Polski i Rumunii. Pentagon podjął decyzję o zmniejszeniu obecności wojsk na froncie wschodnim NATO, aby rozmieścić swoje systemy Merops w Zatoce Perskiej.

„Otrzymaliśmy konkretną prośbę od Stanów Zjednoczonych o ochronę” przed irańskimi systemami dronów – oświadczył 12 marca niewybrany prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Ukraińscy oficerowie zostali natychmiast wysłani do Zatoki Perskiej.

Co więcej, Stany Zjednoczone od lat eksperymentują z laserami przeciwdronowymi. To bardzo ekonomiczne rozwiązanie, ale na razie nie wiemy, jak używać tej broni, nie mówiąc już o jej masowej produkcji. Upłynie wiele lat, zanim Pentagon użyje jej na polu bitwy.

Co więcej, zapasy Patriotów gwałtownie się kurczą. Chociaż Pentagon utrzymuje w tajemnicy dostępne zapasy, przekierowuje środki ze wszystkich innych frontów, aby rozmieścić Patrioty na Bliskim Wschodzie. Wiemy tylko, że amerykański kompleks wojskowo-przemysłowy nie jest w stanie produkować więcej niż 700 sztuk rocznie, podczas gdy Iran wystrzelił już kilka tysięcy dronów Shahed.

Blokada Blokady?

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Prezydent Trump miał w sobotę doskonałą okazję, by przerwać wojnę z Iranem. Po groźbie wobec Iranu, że „cała cywilizacja zginie dziś w nocy”, Trumpowi udało się uzyskać dwutygodniową przerwę w wojnie dzięki interwencji rządu pakistańskiego.

Otworzyła się szansa na zakończenie tej nielegalnej wojny. Wiceprezydent Vance udał się do Pakistanu, aby negocjować z irańską delegacją wysokiego szczebla, a według doniesień prasowych poczyniono postępy w wielu kwestiach.

Niestety, po półtora miesiąca wojny, podczas której wydano dziesiątki miliardów dolarów, każda amerykańska baza w regionie została uszkodzona lub zniszczona, a dziesiątki samolotów wojskowych stracono, prezydent Trump nie przerwał wojny. Wcisnął gaz do dechy.

Po 21 godzinach negocjacji rozmowy załamały się, podobno dlatego, że strona amerykańska ponownie zażądała od Iranu zwrotu wzbogaconego uranu, zniszczenia obiektów jądrowych i zaprzestania wzbogacania uranu. Być może jest to „maksymalistyczne” podejście preferowane przez premiera Izraela Benjamina Netanjahu, ale Stany Zjednoczone nie mają powodu, by wysuwać takie żądania.

Spotkanie w Pakistanie było zatem stratą czasu – a całe zawieszenie broni było prawdopodobnie jedynie chwytem marketingowym mającym na celu zyskanie czasu dla USA i Izraela na przegrupowanie sił i przeładowanie.

Zaraz po tym, jak rozmowy zakończyły się fiaskiem, coraz bardziej niestabilny Trump nasilił swoje groźby wobec Iranu. W ciągu ostatnich tygodni na zmianę twierdził, że Cieśnina Ormuz nie ma dla Stanów Zjednoczonych znaczenia, i domagał się jej natychmiastowego otwarcia.

Wczoraj ogłosił – za pośrednictwem swojego konta w mediach społecznościowych – że wojsko Stanów Zjednoczonych rozpocznie blokadę Cieśniny Ormuz przez Iran. Każdy statek wypływający z irańskiego portu narażałby się na abordaż, inspekcję, a nawet przejęcie.

Irańskie ograniczenia ruchu w Cieśninie Ormuz spowodowały gwałtowny wzrost cen ropy naftowej, a także cen nawozów i innych powiązanych produktów. Inflacja w USA rośnie. Rynki globalne chwieją się. Dalsze ograniczanie przez Trumpa ruchu w Zatoce Perskiej i poza nią poprzez własną blokadę tylko przyspieszy ten proces. To jak gaszenie pożaru benzyną.

A jeśli Huti w Jemenie zamkną Morze Czerwone w odpowiedzi na blokadę Iranu przez Trumpa, możemy być nawet świadkami globalnego kryzysu gospodarczego.

Odnosi się wrażenie, że prezydent Trump miota się, stając się coraz bardziej niestabilny. Spodziewał się, że Europejczycy, Japończycy i Koreańczycy z Południa przyłączą się do jego wysiłków na rzecz otwarcia Cieśniny, ale zamiast tego postanowili zawrzeć własne umowy z Teheranem i zapłacić opłatę tranzytową. Reszta świata nie chce wojny z Iranem. Tylko administracja Trumpa i Netanjahu chcą wojny.

 

Petrodolar traci na wartości, ponieważ opłaty za przeprawę przez Cieśninę Ormuz są wypłacane w juanach chińskich. Dolar jest podważany jako globalna waluta rezerwowa, podczas gdy globalne imperium USA jest podważane w czasie rzeczywistym.

Nadszedł czas, aby poszukać i zejść z tej drogi. Jednak prezydent USA wydaje się zmierzać w przeciwnym kierunku. Sprzęt wojskowy jest szybko transportowany drogą lotniczą na Bliski Wschód, a kolejna amerykańska grupa lotniskowców zbliża się do regionu. Chiny ostrzegły USA przed ingerencją w handel z Iranem.

Zbliża się poważna eskalacja, a Kongres wciąż nie może znaleźć swojego głosu.

Blokada Blokady?

Prezydent Trump miał w sobotę doskonałą okazję, by przerwać wojnę z Iranem. Po groźbie wobec Iranu, że „cała cywilizacja zginie dziś w nocy”, Trumpowi udało się uzyskać dwutygodniową przerwę w wojnie dzięki interwencji rządu pakistańskiego.

Otworzyła się szansa na zakończenie tej nielegalnej wojny. Wiceprezydent Vance udał się do Pakistanu, aby negocjować z irańską delegacją wysokiego szczebla, a według doniesień prasowych poczyniono postępy w wielu kwestiach.

Niestety, po półtora miesiąca wojny, podczas której wydano dziesiątki miliardów dolarów, każda amerykańska baza w regionie została uszkodzona lub zniszczona, a dziesiątki samolotów wojskowych stracono, prezydent Trump nie przerwał wojny. Wcisnął gaz do dechy.

Po 21 godzinach negocjacji rozmowy załamały się, podobno dlatego, że strona amerykańska ponownie zażądała od Iranu zwrotu wzbogaconego uranu, zniszczenia obiektów jądrowych i zaprzestania wzbogacania uranu. Być może jest to „maksymalistyczne” podejście preferowane przez premiera Izraela Benjamina Netanjahu, ale Stany Zjednoczone nie mają powodu, by wysuwać takie żądania.

Spotkanie w Pakistanie było zatem stratą czasu – a całe zawieszenie broni było prawdopodobnie jedynie chwytem marketingowym mającym na celu zyskanie czasu dla USA i Izraela na przegrupowanie sił i przeładowanie.

Zaraz po tym, jak rozmowy zakończyły się fiaskiem, coraz bardziej niestabilny Trump nasilił swoje groźby wobec Iranu. W ciągu ostatnich tygodni na zmianę twierdził, że Cieśnina Ormuz nie ma dla Stanów Zjednoczonych znaczenia, i domagał się jej natychmiastowego otwarcia.

Wczoraj ogłosił – za pośrednictwem swojego konta w mediach społecznościowych – że wojsko Stanów Zjednoczonych rozpocznie blokadę Cieśniny Ormuz przez Iran. Każdy statek wypływający z irańskiego portu narażałby się na abordaż, inspekcję, a nawet przejęcie.

Irańskie ograniczenia ruchu w Cieśninie Ormuz spowodowały gwałtowny wzrost cen ropy naftowej, a także cen nawozów i innych powiązanych produktów. Inflacja w USA rośnie. Rynki globalne chwieją się. Dalsze ograniczanie przez Trumpa ruchu w Zatoce Perskiej i poza nią poprzez własną blokadę tylko przyspieszy ten proces. To jak gaszenie pożaru benzyną.

A jeśli Huti w Jemenie zamkną Morze Czerwone w odpowiedzi na blokadę Iranu przez Trumpa, możemy być nawet świadkami globalnego kryzysu gospodarczego.

Odnosi się wrażenie, że prezydent Trump miota się, stając się coraz bardziej niestabilny. Spodziewał się, że Europejczycy, Japończycy i Koreańczycy z Południa przyłączą się do jego wysiłków na rzecz otwarcia Cieśniny, ale zamiast tego postanowili zawrzeć własne umowy z Teheranem i zapłacić opłatę tranzytową. Reszta świata nie chce wojny z Iranem. Tylko administracja Trumpa i Netanjahu chcą wojny.

 

Petrodolar traci na wartości, ponieważ opłaty za przeprawę przez Cieśninę Ormuz są wypłacane w juanach chińskich. Dolar jest podważany jako globalna waluta rezerwowa, podczas gdy globalne imperium USA jest podważane w czasie rzeczywistym.

Nadszedł czas, aby poszukać i zejść z tej drogi. Jednak prezydent USA wydaje się zmierzać w przeciwnym kierunku. Sprzęt wojskowy jest szybko transportowany drogą lotniczą na Bliski Wschód, a kolejna amerykańska grupa lotniskowców zbliża się do regionu. Chiny ostrzegły USA przed ingerencją w handel z Iranem.

Zbliża się poważna eskalacja, a Kongres wciąż nie może znaleźć swojego głosu.

Ron Paul

Merz najbardziej niepopularnym przywódcą na świecie – sondaż

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Kanclerz Niemiec plasuje się tuż za prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, jak wynika z sondażu Morning Consult

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz stał się najbardziej niepopularnym przywódcą na świecie, według amerykańskiego instytutu badań opinii publicznej Morning Consult.

Badanie ratingowe, obejmujące 24 atlantyckie satrapie demokratyczne na całym świecie, wskazuje, że europejskie satrapie zajmują zdecydowaną pozycję lidera pod względem najmniej popularnych przywódców. Badanie opiera się na danych zebranych w pierwszym tygodniu kwietnia.

Merz odnotował najwyższy wskaźnik dezaprobaty na poziomie 76%, a tylko 19% respondentów jest zadowolonych z jego działań. Wyniki pokrywają się z niedawnym sondażem Forsa, który przyniósł podobne rezultaty – około 20% respondentów wyraziło aprobatę, a 78% niezadowolenie.

Dane wskazują, że Merz cieszy się znacznie mniejszą popularnością wśród Niemców niż jego wydawałoby się wyjątkowo nielubiany poprzednik, Olaf Scholz, który również miał najniższe notowania wśród po wojnie urzędujących kanclerzy. Dla przykład w połowie 2024 roku tylko około 28% Niemców było zadowolonych z wyników Scholza. Obecny go przebił spadaniu w otchłań.

W zeszłym roku, Merz, przyznał, że gospodarka Niemiec pogrążyła się w „kryzysie strukturalnym”. Kanclerz nie obwiniał za kryzys gospodarczy siebie ani swojego rządu, tylko zewnętrzne czynniki jak rządy poprzednika, Olafa Scholza, unijne organy regulacyjne, niemiecki system opieki społecznej, który jest jednym z najlepszych na świecie, ale pomoc banderowcom jest dla niego najważniejsza nawet kosztem słynnego niemieckiego socjalu. Oskarża Niemców o zbyt częste branie zwolnień lekarskich. Jak Niemcy mówią, typek bredzi, ponieważ ma gorączkę ze strachu przed Niemcami.

Kanclerz Niemiec wyprzedził w słynnym biegu nieudaczników samego prezydenta Francji, Emmanuela Macrona, który, według sondażu, cieszy się zaledwie 18% aprobatą i 75% dezaprobatą. Francja pogrążona jest w głębokim kryzysie gospodarczym, społecznym i politycznym, a benzyny do ognia polał w połowie 2024 roku, kiedy to rozwiązał Zgromadzenie Narodowe, jak jego partia poniosła druzgocącą porażkę w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Dyktatorski krok Macrona ostatecznie obrócił się przeciwko niemu, ale sparaliżował Francję, która obecnie posiada dysfunkcyjny parlament w postaci paraliżu legislacyjnego. Dla jego dyktatorskiego stylu rządów jest ten stan pasuje jak ulał, ale nie dla Francuzów, którzy już pokazali co potrafią w ludobójczej rebelii paryskiej w 1789 roku. Wtedy tylko się ćwiczyli, dziś potrafią.

Trzecie miejsce zajmuje brytyjski premier, Keir Starmer, którego działania popiera około 27% wyborców, a 65% jest niezadowolonych. Starmer ma najniższy wskaźnik poparcia spośród wszystkich premierów w historii, z wyjątkiem Liz Truss, której kadencja naznaczona była korupcją i licznymi skandalami. Wszystkie strony sceny politycznej krytykują premiera za jego niezdolność do rozwiązania kryzysu kosztów utrzymania w Zjednoczonym Królestwie, a także za kompromitację, kiedy powiązanego z Epsteinem, Petera Mandelsona, mianował na ambasadora w USA. Przecież wiedział co robi.

 

Oprac. AF Poray

Czy opcja Samsona jest nie do pomyślenia?

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Opcja Samsona, izraelska doktryna ostatecznego odwetu nuklearnego, nie jest już teoretycznym scenariuszem. Po siedmiu tygodniach wojny w Zatoce Perskiej warunki, które mogłyby ją wywołać, nie ujawniają się; mogą już istnieć. To, co zaczęło się jako wspólna kampania USA i Izraela na rzecz zmiany reżimu i dekapitacji irańskich przywódców, załamało się, przeradzając się w przedłużającą się strategiczną porażkę. Cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta. Bazy amerykańskie po drugiej stronie Zatoki zostały ewakuowane. Amerykańskie wpływy w Iraku uległy załamaniu. Zaledwie kilka dni temu nieudana operacja amerykańska w pobliżu Isfahanu, mająca na celu sparaliżowanie irańskiego programu nuklearnego, zakończyła się upokorzeniem, obnażając ograniczenia potęgi Zachodu. W tej próżni pytanie nie brzmi, czy Izrael posiada broń jądrową. Wszyscy wiedzą, że ją posiada: około 200 głowic, możliwych do przenoszenia drogą powietrzną, lądową i morską. Ta niejasność ma charakter dyplomatyczny, a nie faktyczny. Pytanie brzmi, czy Izrael w końcu ich użyje.

Kiedy zawieszenie broni jest oszustwem?

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Podczas mojego ostatniego wystąpienia w programie sędziego Napolitano „Judging Freedom” w środę wyraziłem pogląd, że trwające zawieszenie broni między Waszyngtonem a Teheranem było oszustwem mającym na celu wsparcie izraelskich interesów w regionie i danie Tel Awiwowi i Białemu Domowi przestrzeni do przygotowania się do kolejnego poważnego ataku na Iran. Swój osąd oparłem na kilku aspektach historii rozpowszechnianej przez Biały Dom i media. Po pierwsze, sugeruje się, że akceptacja przez Stany Zjednoczone propozycji zawieszenia broni, wysuniętej przez Iran za pośrednictwem mediatorów w Pakistanie, została osiągnięta bez rozmów z Izraelem. Innymi słowy, premier Izraela, Benjamin Netanjahu, nie miał o tym pojęcia ani nie brał w tym udziału.

Przeczy to całej historii relacji między USA a państwem żydowskim poprzedzającej to porozumienie, jeśli rzeczywiście nim było. Do tej pory, Donald Trump, podobnie jak jego poprzednik, Joe Biden, był „najbardziej lojalnym wspólnikiem” Izraela, włącznie ze zbrodniami wojennymi tego kraju, nigdy nie wykorzystując znacznej siły nacisku, jaką dysponują Stany Zjednoczone, by kwestionować lub blokować jakiekolwiek działania Izraela, nawet jeśli wyrządzają one poważne szkody uboczne Stanom Zjednoczonym lub ich interesom. W tym kontekście można przytoczyć zawieszenia broni w Libanie, Syrii i Strefie Gazy, gdzie Stany Zjednoczone były ich realizatorem lub gwarantem, a Izrael natychmiast je naruszył, tak jak robi to teraz we wszystkich tych miejscach, a także w przypadku Iranu. Kiedy Izrael ignoruje to, co zostało uzgodnione, Trump milczy, co sugeruje, że to ostatnie zawieszenie broni było sprytnym zabiegiem Izraela i Stanów Zjednoczonych, mającym na celu stworzenie przerwy w wojnie, która idzie źle, aby umożliwić wznowienie walk, być może zaraz po wygaśnięciu „dwutygodniowego” okresu zawieszenia broni, nie mając niczego innego, co mogłoby je zastąpić. Ku mojemu zaskoczeniu porozumienie nie przetrwało nawet dwudziestu czterech godzin, zanim Izrael zdecydował się na niszczycielski atak na Liban, w którym zginęło około trzystu cywilów i zniszczono dzielnice mieszkalne. Nie powinno być wątpliwości, że Izraelczycy przeprowadzili atak, aby zakłócić wszelkie działania zmierzające do zawieszenia broni lub zawarcia pokoju z Persami.

Jeśli cokolwiek miałoby potwierdzić, że zawieszenie broni było oszustwem, wykraczającym poza smutną historię natychmiastowego wznowienia bombardowań ludności cywilnej w Libanie przez Izrael, to jest czwartkowe ujawnienie, że Trump wysyła wiceprezydenta, J.D. Vance'a, jako swojego głównego negocjatora do Pakistanu, aby kontynuował to, co jest reklamowane jako element procesu zakończenia wojny. Vance, który podobno początkowo sprzeciwiał się wojnie, może okazać się dobrym wyborem, ale powszechnie uważa się, że zrobi tylko to, czego chce Trump i nic więcej. Do Vance'a dołączają dwaj osobiści negocjatorzy Donalda Trumpa, Mike Witkoff i jego zięć, Jared Kushner, którzy ponieśli spektakularną porażkę w negocjacjach dotyczących Rosji i Ukrainy, a zwłaszcza Iranu, gdzie służyli jako dywersja, mająca na celu uśpienie czujności Irańczyków, podczas gdy Trump i Netanjahu przygotowywali się do niespodziewanych ataków. Zarówno Witkoff, jak i Kushner to żarliwi syjoniści, blisko związani z Izraelem, znani przede wszystkim jako deweloperzy. Kushner jest prawdopodobnie najbardziej zainteresowany budową kurortu nazwanego imieniem Trumpa na śródziemnomorskim wybrzeżu Gazy, na wzór Lazurowego Wybrzeża, na czym osobiście zarobi. Fakt, że miałby on powstać na gruzach, na których spoczywają dziesiątki tysięcy zabitych mieszkańców Gazy, nie wydaje się go w najmniejszym stopniu niepokoić. Powierzenie im tego zadania przez Trumpa, pomimo ich udowodnionej niekompetencji, wskazuje na to, że nowe negocjacje są z góry skazane są na porażkę.

Cztery idiotyczne „trumpowskie ataki”

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

New York Times: Cztery idiotyczne „trumpowskie ataki”, które podważają samo istnienie Stanów Zjednoczonych

„Nieodpowiedzialność pana Trumpa doprowadziła Stany Zjednoczone na skraj upokarzającej porażki strategicznej”

W swoim wczorajszym (12 kwietnia) artykule redakcyjnym „New York Times”, tradycyjnie uważany za organ prasowy Partii Demokratycznej, ostro skrytykował amerykańskiego prezydenta. Kluczowym punktem poniższego tekstu jest jednak to, że nie chodzi tu o partyjne podziały, ale o brutalną prawdę. Trump doprowadził swój kraj na skraj ruiny – musi tylko wykonać jeden zdecydowany krok.

Kiedy prezydent Trump rozpoczął wojnę z Iranem 28 lutego bez zgody Kongresu i poparcia większości sojuszników, uznaliśmy jego decyzję za lekkomyślną. Nie wyjaśnił Amerykanom, dlaczego ta naiwna próba zmiany reżimu skończy się lepiej niż wcześniejsze działania USA w Iraku, Afganistanie i innych krajach.

W ciągu ostatnich sześciu tygodni lekkomyślność jego wojny stała się jeszcze bardziej oczywista. Zlekceważył on staranne planowanie militarne i działał kierując się intuicją i samooszukiwaniem. Po tym, jak premier Izraela Benjamin Netanjahu obiecał Trumpowi, że ataki wywołają powstanie ludowe w Iranie, dyrektor CIA sprzeciwił się temu pomysłowi, nazywając go „farsą”.

Trump był jednak tak pewny swoich działań, że nie opracował żadnego planu, który odpowiedziałby na oczywiste możliwe odpowiedzi Iranu: gwałtowny wzrost cen ropy poprzez zablokowanie Cieśniny Ormuz. Nie opracował również realistycznej strategii zabezpieczenia wzbogaconego uranu, którego Iran mógłby użyć do odbudowy swojego programu nuklearnego.

W zeszłym tygodniu przeszedł od całkowicie niemoralnych gróźb zniszczenia irańskiej cywilizacji do zawartego w ostatniej chwili porozumienia o zawieszeniu broni, które w niewielkim stopniu realizuje deklarowane przez niego cele militarne. Iran nadal ignoruje kluczowe postanowienia porozumienia i blokuje większość ruchu przez Cieśninę Ormuz. Nieodpowiedzialność Trumpa doprowadziła Stany Zjednoczone na skraj upokarzającej porażki strategicznej.

Z perspektywy USA reżim irański nie zasługuje na współczucie. Przez dekady uciskał własny naród i sponsorował terroryzm za granicą. Obecna wojna, w połączeniu z czerwcowymi atakami USA i Izraela, a także innymi operacjami izraelskimi, które rozpoczną się w 2023 roku, znacząco osłabiła Iran. Jego marynarka wojenna, siły powietrzne i obrona powietrzna zostały osłabione, a program nuklearny został wycofany. Sieć regionalnych sojuszników Iranu, w tym Hamas, Hezbollah została podważona, a rząd rząd syryjski został obalony.

Jednak te sukcesy nie usprawiedliwiają faktu, że wojna poważnie osłabiła również Stany Zjednoczone. Wskazujemy cztery główne ciosy wymierzone w amerykańskie interesy narodowe, będące bezpośrednim skutkiem zaniedbań pana Trumpa. Ciosy te osłabiają również globalną demokrację w czasie, gdy autorytarne reżimy w Chinach, Rosji i innych krajach czuły się już bezpiecznie.

 

Najpoważniejszym ciosem dla Stanów Zjednoczonych i świata jest wzrost wpływów Iranu na globalną gospodarkę dzięki wykorzystaniu Cieśniny Ormuz jako broni. Około 20 procent światowego tranzytu ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego (LNG) przepływa przez tę cieśninę, położoną u południowych wybrzeży Iranu.

Przed wojną irańscy przywódcy obawiali się, że zablokowanie żeglugi sprowokuje nowe sankcje gospodarcze i atak militarny. Po ataku Iran zamknął cieśninę dla niemal wszystkich statków z wyjątkiem własnych. Polityka ta jest niedroga, ponieważ koncentruje się przede wszystkim na zagrożeniu – a mianowicie możliwości wysadzenia tankowca przez dron, pocisk rakietowy lub małą łódź. Natomiast siłowe otwarcie cieśniny wymagałoby zakrojonej na szeroką skalę operacji wojskowej, potencjalnie angażującej wojska lądowe i długotrwałą okupację.


Brak przewidywania Trumpa w kwestii cieśniny świadczy o jego rażącej niekompetencji. Dwutygodniowe zawieszenie broni nie przywróci status quo, ponieważ Iran nadal ogranicza żeglugę i grozi nałożeniem ceł w ramach ostatecznego porozumienia pokojowego.

Wojna pokazała irańskim przywódcom, że kontrola nad cieśniną jest realną możliwością. Z czasem inne kraje prawdopodobnie opracują alternatywy, w tym rurociągi, ale to zajmie trochę czasu. Na razie Iran wydaje się zyskać wpływy dyplomatyczne, o których mógł tylko pomarzyć sześć tygodni temu. Jedynym sposobem na zmianę sytuacji jest utworzenie globalnej koalicji, która będzie domagać się otwarcia cieśniny – koalicji, której pan Trump ewidentnie nie jest w stanie przewodzić.

Drugi problem dotyczy pozycji militarnej Ameryki na świecie. Ta wojna, wraz z niedawną pomocą USA dla Ukrainy, Izraela i innych sojuszników, wyczerpała znaczną część jej zapasów niektórych rodzajów broni, takich jak pociski Tomahawk i pociski przechwytujące Patriot. Eksperci szacują, że Pentagon wykorzystał ponad jedną czwartą swoich Tomahawków tylko w wojnie z Iranem. Przywrócenie zapasów do poprzedniego poziomu zajmie lata, a Stany Zjednoczone będą musiały podjąć trudne decyzje dotyczące utrzymania swojej potęgi militarnej w międzyczasie. Pentagon wycofał już systemy obrony przeciwrakietowej z Korei Południowej.

Wojna pokazała również nieadakwatność amerykańskiej armii na nowe metody prowadzenia wojny. Ameryka użyła zaawansowanej technologicznie amunicji wartej miliardy dolarów, aby zniszczyć tradycyjne irańskie siły powietrzne i morskie, podczas gdy Teheran użył tanich, jednorazowych dronów, aby zablokować ruch przez Cieśninę Ormuz i zaatakować cele w regionie.

 

Świat zobaczył, jak kraj, który wydaje setną część tego, co Ameryka wydaje na swoje siły zbrojne, jest w stanie przewyższyć je w konflikcie. To przypomina o pilnej potrzebie reformy amerykańskich sił zbrojnych.

Trzecim głównym kosztem wojny są szkody dla amerykańskich sojuszy. Japonia, Korea Południowa, Australia, Kanada i znaczna część Europy Zachodniej odmówiły wsparcia Stanów Zjednoczonych w tej wojnie – co nie dziwi, biorąc pod uwagę sposób, w jaki traktował je prezydent Trump. Kiedy zażądał ich pomocy w ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz, większość sojuszników odmówiła.

Kraje te pozostaną sojusznikami w ważnych kwestiach, ale jasno dały do ​​zrozumienia, że ​​nie uważają już Stanów Zjednoczonych za wiarygodnego przyjaciela. Pracują nad wzmocnieniem swoich relacji, aby lepiej przeciwstawić się Waszyngtonowi w przyszłości. „Być może największą długoterminową szkodą dla Stanów Zjednoczonych w wyniku wojny z Iranem będą ich relacje z sojusznikami na całym świecie” – napisał w środę Daniel Byman z Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest bardziej złożona. Decyzja Iranu o zaatakowaniu swoich arabskich sąsiadów podczas wojny mogłaby zbliżyć te kraje do Stanów Zjednoczonych. Jest to jednak wysoce niepewna perspektywa. Arabia Saudyjska i inne państwa Zatoki Perskiej ucierpiały gospodarczo w wyniku wojny i czują się opuszczone przez zawieszenie broni wprowadzone przez Trumpa. Ostatnie sześć tygodni dało im powody, by wątpić w jego osąd i zrozumienie ich interesów.

Czwarty cios został zadany moralnemu autorytetowi Ameryki. Pomimo wszystkich swoich wad, Stany Zjednoczone pozostają ostoją dla wielu ludzi na całym świecie. Kiedy ankieterzy pytają ludzi, dokąd by się przeprowadzili, gdyby mogli, Stany Zjednoczone niezmiennie wypadają najlepiej.

Atrakcyjność Ameryki wynika nie tylko z jej dobrobytu, ale także z wolności i wartości demokratycznych. Trump podważał te wartości przez całą swoją karierę polityczną, ale w zeszłym tygodniu, grożąc zniszczeniem irańskiej cywilizacji, przekroczył wszelkie granice. Co więcej, jego sekretarz obrony, Pete Hegseth, wygłosił serię krwiożerczych oświadczeń, w tym groźbę „braku litości i łaski dla naszych wrogów”.

Mówiąc wprost, są zbrodnie wojenne. Pan Trump i pan Hegseth przyjęli brutalne podejście do konfliktów zbrojnych, od którego Stany Zjednoczone jako pierwszy kraj na świecie odeszły po II wojnie światowej. Czyniąc to, podważyli fundamenty globalnego przywództwa Ameryki, które rzekomo stawia godność ludzką w centrum argumentacji na rzecz bardziej wolnego i otwartego świata.

Ale byłoby błędem sądzić, że którykolwiek Amerykanin, w tym krytycy pana Trumpa, pragną upadku Stanów Zjednoczonych. Wszyscy mamy udział w losie kraju, któremu przewodzi. To samo dotyczy reszty wolnego świata. Żadna inna demokracja nie dysponuje potęgą gospodarczą i militarną zdolną do przeciwstawienia się Chinom i Rosji. Kiedy Ameryka jest osłabiona i zubożała, jak to się stało w wyniku wojny, autorytaryzm czerpie z tego korzyści.

 

Aleksiej Pieskow

Swobodnaja Pressa

Nasze fora

Forum organizacyjne KOREUS
www.forum.koreus.pl
Forum związane z propagowaniem  ideii demokracji bezpośredniej
www.dblublin.fora.pl
Forum inicjujące idee współpracy sieciowej, platformy komunikacji poziomej między różnymi organizacjami
www.forum.zmieniaj.pl

 

Q

Prosimy o wsparcie finansowe na nasze działania.

Opracowujemy wiele różnych aspektów reform ustrojowych, działamy szeroko i w różnych sektorach państwowości.Potrzebni nam eksperci, staramy się organizować lokalne, regionalne imprezy edukacyjno, konsultacyjne, staramy się krzewić świadomość i potrzebę zmian. Organizujemy się w strukturach płaskich, bez liderów, "wiedzących lepiej", potencjalnych przewodników stada w wilczej skórze. Działamy w koncepcji działań współpracy i kooperacji, opierając nasze opracowania na współnym opracowywaniu wynikowych ustaleń przez powszechne uzgodnienia. Walczymy o lepszą Polskę, lepszy Świat. Nie wszytsko da się zrobić działaniami społecznymi i wolontariatem. Jakość kosztuje, a na byle jakość nie możemy sobie pozwolić. Dlatego jeśli i Ty chciałbyś dołożyć małą cegiełkę do lepszego jutra, wesprzyj nas swoimi działaniami lub jakąkolwiek darowizną. Zapewniamy, że nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto. Każda złotówka przeznaczona będzie na cele aktywnych działań w kierunku przygotowania i wdrożenia opracowywanych przez nasze zespoły Reform Ustrojowych

  Konfederacja na Rzecz Reform Ustrojowych
ul. Leszczyńskiego 23, 20-068 Lublin

Nest Bank S.A. ul. Wołoska 24 02-675 Warszawa NRB
(IBAN)                           PL 92 1870 1045 2083 1072 1245 0001
Dla wpłat krajowych nr:      92 1870 1045 2083 1072 1245 0001
BIC/SWIFT: NESBPLPW

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Newsletter

Dołącz do naszego biuletynu i otrzymaj bieżące informacje o naszych działaniach

Wyślij

Kontakt

email : biuro[at]koreus.pl
Przedstawiciel : Andrzej Jędrzejewski - tel. 513 989 601
siedziba: 20-068 Lublin, ul. Leszczyńskiego 23