slide 1

Dlaczego nigdy nie było planu nalotu na elektrownię jądrową w Istafan

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Julian Macfarlane

 

Trump: Przegrana
Nie tylko Trump, ale i alternatywne media

W moim ostatnim wpisie wyjaśniłem, dlaczego nigdy nie było planu nalotu na elektrownię jądrową w Istafan. Mianowicie dlatego, że sukces byłby niemożliwy. Moim zdaniem, ta historia jest właśnie tym – historią – mającą na celu odwrócenie uwagi od trudnych realiów.

Jedną z tych realiów jest oczywiście niepowodzenie misji CSAR. Inną jest niemożność spełnienia gróźb Trumpa dotyczących „wysłania żołnierzy na ziemię” i/lub ataku na obiekty jądrowe.

Sukces w kategoriach militarnych mierzy się nie tylko liczbą ewakuowanych pracowników, ale także poniesionymi kosztami. Jeśli Stany Zjednoczone rzeczywiście straciły samoloty i inny sprzęt podczas misji, to operacji nie można uznać za bezwarunkowy sukces.

Misje ratunkowe z udziałem dziesiątek samolotów bojowych, które penetrują przestrzeń powietrzną wroga i atakują irańską obronę, są z natury niebezpieczne. Historycznie rzecz biorąc, rządy często bagatelizowały lub opóźniały przyznanie się do strat, aby utrzymać morale i polityczny wizerunek.
- Sultan M. Hali, Pakistańskie Siły Powietrzne.

Nie było nic niezwykłego w pułkowniku WSO na tylnym siedzeniu F-15, pomimo tego, co donosiły media.

Oficerowie systemów uzbrojenia (WSO) są zobowiązani do latania, aby utrzymać aktywny status „Gotowości do misji” i nadal otrzymywać specjalistyczne wynagrodzenie lotnicze (ponad 1000 dolarów miesięcznie). W Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych oficerowie WSO – klasyfikowani w ramach kwalifikacji lotniczej oficera systemów bojowych (CSO) – muszą spełniać określone standardy dotyczące aktualności lotów i umiejętności.

Skąd więc wzięła się ta historia? Nikt nie wie! Ale to ewidentna dezinformacja. Mimo to wszyscy ją podchwycili – nawet Irańczycy, którzy oczywiście wiedzą, że to bzdura, ale wykorzystują ją do demonstrowania amerykańskich złych zamiarów.

 

 

Aby zniszczyć irańskie obiekty nuklearne, Amerykanie musieliby wysłać w ten region co najmniej 100 000 żołnierzy. Nawet wtedy sukces nie byłby gwarantowany, a oni ponieśliby kolosalne straty - Gleb Irisov, były oficer rosyjskiej armii. (Sunday Evening with Vladimir Solovyov)

Irisov zwraca uwagę, że obiekty nuklearne są silnie ufortyfikowane, a Irańczycy mogliby zdziesiątkować siły amerykańskie dronami i MANPAD-ami, jednocześnie ograniczając je przeważającymi siłami. Irisov jest dezerterem (pracował wcześniej dla TASS) i mieszka obecnie w Zachodniej Wirginii – więc nie ma tu prawdziwego przyjaciela Rosji, a jest chętnym współpracownikiem CNN!

 

Powiedzmy, że amerykański atak na elektrownię jądrową byłby ryzykowny z wielu powodów. Nawet Izraelczycy tak uważają.

Co więc, u licha, myślą eksperci z AltMedia? Dla nich to po prostu clickbait.

Z amerykańskiego punktu widzenia historia o nalocie na Istafah:

potwierdza, że ​​Trump poważnie myślał o nalocie na elektrownię jądrową i potwierdza, że ​​mogłoby to być możliwe, gdyby nie… pech?

że „pech” sprawił, że CSAR było trudne – ale Amerykanie odnieśli zwycięstwo.

Wygląda na to, że USS Tripoli, niosący jako korpus ekspedycyjny piechoty morskiej, został zmuszony do stacjonowania poza zasięgiem irańskich pocisków rakietowych – nieco ponad 1000 km. IRGC twierdzi, że go trafił. CENTCOM twierdzi, że nie. Ale irańskie możliwości rakietowe stale się rozwijają. Więc może?

 

To sprawia, że ​​amerykańskim siłom brakuje ludzi, tym bardziej że Hegseth ewakuował amerykańskich marynarzy z Kuwejtu, a amerykańskie wojsko padło ofiarą ataku Osi Oporu w Iraku.

Czy USA potrzebują WIĘCEJ „pecha”?

Innymi słowy, „historia” to sposób na zmianę tematu, w czym Trump radzi sobie znakomicie.

Teraz Trump mówi o kolejnych atakach na infrastrukturę cywilną – szkoły, szpitale i tym podobne – o „zniszczeniu” czegoś – co oznacza zabicie wszelkich szans na to, że Iran pójdzie na kompromis.

W międzyczasie Iran nasilił ataki na infrastrukturę państw Zatoki Perskiej. Pod względem gospodarczym Teheran jest u steru. Wraz z Rosją, która zarabia krocie na ropie naftowej, LNG, nawozach, aluminium, eksporcie żywności, w tym owoców morza, metalach szlachetnych i przemysłowych, technologii jądrowej i węglu.

Iran może spodziewać się biliona dolarów rocznie na kontrolowaniu Ormuzu.

Ach, czy wspomniałem, że Hezbollah wygrywa? Nie tylko z Izraelem, ale także z rządem Libanu wspieranym przez Amerykanów, który stracił wszelką wiarygodność.

 

Tłumaczenie:

 Andrzej Filus

 

Niezgodny z narracją

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

 

Julian Macfarlane

Szekspir mawiał, że „szczęście leży w liczbach nieparzystych”.

Chyba jestem nieparzystym człowiekiem. I często „niezgodnym z”. Tak jak w przypadku różnych wyjaśnień dotyczących niedawnego ataku F15 FAFO.

Operacja wydobycia uranu z elektrowni jądrowej w Iranie byłaby ogromna i wymagałaby zajęcia bardzo dużego obszaru przez co najmniej tydzień, a może nawet kilka tygodni, w obliczu oporu ze strony bardzo dużych sił zbrojnych, zakładając, że Irańczycy zablokowali tunele dojazdowe do elektrowni ziemią, betonem i stalowymi „korkami”.

To coś, o czym wiem. Kiedyś pracowałem jako asystent inżyniera budownictwa lądowego – drogi, mosty, tamy i tunele. Później, w Japonii, współpracowałem z dużymi firmami budowlanymi przy budowie tuneli i wykopów, pisząc artykuły dla naukowców.

Na podstawie scenariuszy i analiz z początku 2026 roku, operacja kradzieży uranu z miejsca takiego jak Istafan wymagałaby (według amerykańskich źródeł wojskowych):

Szacunkowo ponad 1000 żołnierzy amerykańskich, potencjalnie w tym wyspecjalizowanych elitarnych oddziałów, takich jak Delta Force lub SEAL Team 6, wspieranych przez Rangersów lub 82. Dywizję Powietrznodesantową w celu zapewnienia bezpieczeństwa obwodowego.

Do obsługi materiału niezbędne byłyby zespoły NDT (Nuclear Disablement Teams) z 20. Dowództwa ds. Chemicznych, Biologicznych, Radiologicznych, Jądrowych i Wybuchowych (CBRNE).

Ciężki sprzęt, ponieważ miejsca te są prawdopodobnie zasypane gruzami po poprzednich atakach, ciężkie koparki i sprzęt musiałyby zostać przetransportowane helikopterem, co potencjalnie wymagałoby utworzenia tymczasowego pasa startowego.

Operacja musiałaby się odbyć pod ostrzałem, a siły lądowe musiałyby zabezpieczyć obwód, aby chronić przed atakami dronów i pocisków rakietowych podczas skomplikowanej ewakuacji, która mogłaby trwać dni, a nawet tygodnie.

Materiał docelowy (około 440 kg uranu wzbogaconego w 60%) jest prawdopodobnie przechowywany w 40 do 50 specjalistycznych butlach, a jego bezpieczne usunięcie wymaga pojemników transportowych i specjalistycznego sprzętu.

Co tu pominięto? Być może bardzo specjalistyczny sprzęt potrzebny do otwarcia tuneli.

Głównym celem uszczelnienia tuneli nie będzie trwałe uniemożliwienie im dostępu, ale stworzenie bufora czasowego, dzięki któremu Iran będzie mógł opóźnić działania sił wydobywczych na tyle długo, aby móc rozpocząć kontratak. Jeśli otaczająca infrastruktura również zostałaby zniszczona nierozsądnym bombardowaniem, proste zatory ziemne mogłyby wymagać roku na pełną odbudowę.

Obciążenie logistyczne związane z bezpiecznymi wykopaliskami jest ogromne:

Zespoły muszą pracować w pełnych kombinezonach ochronnych i aparatach oddechowych z obiegiem zamkniętym, obsługując ciężki sprzęt, co drastycznie spowalnia postęp prac i powoduje wyczerpanie fizyczne.

Koparki muszą zapewnić, aby pojemniki z wzbogaconym materiałem były fizycznie oddzielone. Jeśli zostaną one zbyt ciasno upakowane podczas wydobycia, mogą wywołać samopodtrzymującą się reakcję jądrową, uwalniając ogromne ilości promieniowania.

Każdy element sprzętu i każda osoba opuszczająca tunel musi przejść wielokrotną, żmudną dekontaminację, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się pyłu radioaktywnego na powierzchnię lub samoloty transportowe.

Wzbogacony uran jest zazwyczaj przechowywany w dużych, ciężkich, metalowych butlach. Ich wydobycie wymaga załadowania kanistrów do wytrzymałych pojemników transportowych (podobnych do tych używanych do wypalonego paliwa), aby zapobiec wyciekom podczas transportu. Materiał prawdopodobnie wypełniłby kilka ciężarówek, co wymagałoby dużego, chronionego konwoju lub pobliskiego tymczasowego pasa startowego do szybkiego transportu lotniczego.

A zatem operacja wydobycia uranu z elektrowni jądrowej w Iranie byłaby ogromna i wymagałaby zajęcia bardzo dużego obszaru przy oporze ze strony bardzo dużych sił zbrojnych! Czy 1000 żołnierzy JSOC wystarczyłoby przeciwko 100 000 irańskich żołnierzy, skoro USA nie mają przewagi w powietrzu? (co dzieje się tylko w wilgotnych snach Hegsethiana)

Jakie zatem było prawdopodobieństwo, że niedawny samolot F15 FAFO znajdował się 50 km od Istafanu (może bliżej, w zależności od tego, z kim rozmawiasz).

Jednak internet tętni spekulacjami, z których wiele wydaje się pochodzić od Simplicjusza Komplikatora.

 

Podsumowanie (po długim wstępie)

Możemy wysnuć kilka spekulacyjnych wniosków końcowych.

Akcja wojskowa w głębi Iranu już się rozpoczęła i koncentruje się na obszarze, gdzie Iran przechowuje swój cenny uran. Jest bardzo prawdopodobne, że Trump chciał zainscenizować niespodziewaną akcję „przejęcia”, zanim ogłosi światu swoje wielkie „zwycięstwo”.

Myślę, że to mało prawdopodobne. Może zwolnić generałów, jeśli zechce. Ale może spotkać się z reakcją na niższych szczeblach dowodzenia.

Wielu zauważyło, że cała ta katastrofa dowodzi przynajmniej, że Iran został do tego stopnia wyczerpany, że Stany Zjednoczone mogą teraz wykonywać głębokie misje w centralnym Iranie, w tym z udziałem żołnierzy, którzy mogą wlatywać i wylatywać bez utraty życia.

Powinno to być oczywiste dla każdego, biorąc pod uwagę rosnący sceptycyzm wobec amerykańskich roszczeń do przewagi w powietrzu, pamiętając, że F-15 i kilka innych jednostek powietrznych zostało zniszczonych lub uszkodzonych tuż przed operacją CSAR.

Stany Zjednoczone zlokalizowały zaginionego oficera WSO na ziemi, ale próbowały zwabić Irańczyków w inne miejsce. Wygląda na to, że odniosły tylko częściowy sukces, ponieważ operacja ta drogo ich kosztowała.

Niektóre źródła podają, że co najmniej 6 amerykańskich żołnierzy zginęło, ratując oficera. Stany Zjednoczone twierdzą, że wysadziły w powietrze samoloty C-130, ale Irańczycy twierdzą, że je zestrzelili. To jest kwestia sporna. Kto ma rację? Obie strony mają powody, żeby kłamać.

 

Może tak, może nie.

Wielu innych ma swoje zdanie, w tym zawsze interesujący Armchair Warlord na „X” i B. w MoA. Istnieje wiele rozbieżności co do szczegółów, zwłaszcza „geolokalizacji” WSO i pasa startowego używanego przez C130.

Podstawy są jednak proste – wydobycie uranu z ufortyfikowanego terenu górskiego to nie to samo, co wydobycie Maduro z Caracas, a to coś, co można zrobić w godzinę!

Larry Johnson nie zgadza się z moim punktem widzenia: opublikował on na ten temat, poczynając od Simpliciusa i Anthony'ego Aquilara, który jest chirurgiem lotniczym, a nie specjalistą od operacji. Naprawdę chciałbym, żeby LJ poświęcił trochę więcej czasu na badania.

Aquilar mówi:

Akcja ratunkowa rozrosła się i stała się pożądaną operacją wysokiego ryzyka Delta Force, JSOC, SOF i ST-6, mającą RÓWNIEŻ na celu przejęcie uranu w Iranie; Stąd potrzeba tak wielu operatorów, wsparcia, samolotów itd. To MIAŁA być ta operacja. Nie powiodła się.

Jak właśnie wyjaśniłem. „Mission Impossible”

Larry Johnson, jak zwykle, stosuje triangulację.

Teraz powiem wam, co moim zdaniem się wydarzyło.

Zestrzelenie F-15E nie miało na celu zamaskowania planowanego nalotu sił specjalnych na poligon nuklearny w Isfahanie. To był pechowy zbieg okoliczności dla pilota i WSO. Biorąc pod uwagę rangę WSO — i ściśle tajną wiedzę, jaką posiadał na temat operacji USA w Zatoce Perskiej i w Iranie — jego odzyskanie stało się priorytetem.

Pilność sytuacji spowodowała, że ​​jednostka JSOC (zakładam, że stacjonuje w Kuwejcie) została wezwana do dołączenia do akcji CSAR. Dwa C-130J były prawdopodobnie już wyposażone w dwa AH-6 Little Birds.

Myślę, że to był czysty zbieg okoliczności, że zaginiony WSO znajdował się na północny zachód od prowizorycznego pasa startowego, którego jednostka JSOC planowała użyć do przeprowadzenia nalotu na Isfahan.

Znajomość tego obszaru, oparta na wcześniejszych planach nalotu na Isfahan, sprawiła, że ​​otrzymali zadanie odzyskania WSO zamiast wyznaczonej jednostki CSAR, obsługiwanej przez skoczków ratunkowych, zwanych PJ (którzy, moim zdaniem, są najtwardszymi osiłkami w jednostkach specjalnych).

Cała ta porażka może okazać się błogosławieństwem w nieszczęściu. Utrata szeregu kluczowych zasobów powietrznych i ujawnienie odległego lotniska, oddalonego o zaledwie kilka kroków od Isfahanu, może zmusić dowódców USA do odwołania planowanego nalotu mającego na celu przechwycenie materiałów jądrowych z Iranu.

Podczas gdy siły amerykańskie, niczym figury szachowe, zostały zgromadzone i były na miejscu w piątek, 3 kwietnia, aby wykonać misję przeciwko Isfahanowi, dowódca admirał w CENTCOM może mieć wątpliwości i przekazać Przewodniczącemu Kolegium Połączonych Szefów Sztabów swoje obawy dotyczące kompromisu w sprawie bezpieczeństwa operacyjnego.

Jedno wiem na pewno – wciąż nie znamy prawdziwej historii o uratowaniu WSO w sobotę.

Nie, Larry, siły amerykańskie nie były na miejscu w piątek 3 kwietnia, aby wykonać misję przeciwko Isfahanowi, gdzie „najwięksi twardziele w operacjach specjalnych” szybko dostaliby po tyłku – o czym wojsko musi wiedzieć. Trump może i jest głupcem, ale nie jest nim wojsko. Kilkunastu zwolnionych generałów mówi „nie”. Plus lotniskowiec unieruchomiony przez pralnię i toalety.

Jeśli już, to operacja ta była zaplanowaną porażką, mającą na celu przyciągnięcie uwagi opinii publicznej i zaprzeczenie oświadczeniom Trumpa.

Jeśli chodzi o Iran, spisali się znakomicie.

 

Tłumaczenie:

Andrzej Filus

 

Cieśnina Ormuz - wojna o ogromną kasę do wzięcia.

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

[tłumaczenia z zagranicznej prasy]

 Andrzej Filus

 Stawka wynosi 100 miliardów dolarów: Trump wpadł we wściekłość, gdy usłyszał, czego Teheran żąda od Waszyngtonu
Iran i USA chcą czerpać zyski z Cieśniny Ormuz – każde z osobna


W końcu stało się jasne, dlaczego USA i Iran nie mogą dojść do porozumienia. Nie chodzi o różnice ideologiczne ani polityczne: w czasach realnej polityki wszystkie te różnice można łatwo przezwyciężyć.

W rzeczywistości USA i Iran nie mogą dojść do porozumienia w kwestiach gospodarczych: każdy z krajów chce kontrolować przepływ statków przez Cieśninę Ormuz.

Donald Trump w końcu przyznał to wprost. Tymczasem Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (który obecnie sprawuje realną władzę w kraju) od dawna utrzymuje, że przepływ przez Cieśninę Ormuz wymaga opłaty. Władze Iranu chcą pobierać co najmniej 2 miliony dolarów za statek.

Cieśnina Ormuz jako broń ekonomiczna

Ta propozycja zamienia geografię w instrument finansowy. Przed wojną w Zatoce Perskiej przez Cieśninę Ormuz przepływało dziennie około 135 statków.

Gdyby ten przepływ się utrzymywał, potencjalny dzienny dochód mógłby sięgnąć około 270 milionów dolarów, a roczny dochód zbliżyłby się do 100 miliardów dolarów.

Nawet w obecnych warunkach, gdy przepływ spadł do zaledwie kilkudziesięciu statków dziennie, mówimy o dziesiątkach milionów dolarów dziennie i miliardach rocznie.

Zatem logika ekonomiczna tej propozycji jest oczywista. Iran próbuje stworzyć alternatywne źródło dochodu, które mogłoby częściowo zrekompensować straty wynikające z sankcji.

Jednocześnie jest to sposób na konsolidację faktycznej kontroli nad kluczowym korytarzem transportowym i przekształcenie go w narzędzie nacisku politycznego.

Jednak dla Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników ten model jest nie do przyjęcia, według Bloomberga. Administracja Trumpa twierdzi, że uznanie opłat za przeprawę oznaczałoby dla Stanów Zjednoczonych niebezpieczny precedens, w którym strategiczne szlaki morskie mogłyby zostać poddane jednostronnej kontroli.

Podważa to zasady wolnego handlu i zmienia równowagę sił na globalnym rynku energii. Choć to zupełnie inna historia: Amerykanie od dawna stosują tę samą agresję ekonomiczną wobec innych krajów.

Ekonomia kontra polityka

Plan Teheranu, rozpowszechniany za pośrednictwem Pakistanu, skutecznie przeczy samej idei tymczasowego zawieszenia broni. Według „New York Timesa” i agencji Reuters, Iran proponuje nie krótkotrwałą przerwę, lecz trwałe zakończenie konfliktu na własnych warunkach.

Teheran żąda od USA następujących rzeczy:

gwarancji nieagresji;
całkowitego zniesienia sankcji;
zaprzestania ataków na struktury sojusznicze (w tym na placówki w południowym Libanie, Palestynie, Jemenie i innych krajach);
wypłacenia reparacji za zniszczoną infrastrukturę.

W tych okolicznościach sama idea tymczasowego zawieszenia broni jest odrzucana jako pozbawiona sensu. Administracja Trumpa prywatnie oświadczyła, że ​​nie może zaakceptować żądań Iranu, które w rzeczywistości oznaczają przyznanie się do porażki bez formalnego rozwiązania militarnego.

Dlatego nawet mediacja Pakistanu i omawiane formy krótkoterminowego zawieszenia broni wydają się niczym więcej niż fikcją. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że stawką jest 100 miliardów dolarów opłat za przejazd przez Cieśninę Ormuz. Trump sprzedałby za tę kwotę własną matkę.

Dlaczego kompromis jest niemożliwy

Amerykańscy pachołkowie dolewają oliwy do ognia. Były doradca prezydenta i prominentny republikanin John Bolton proponuje zwiększenie presji na Chiny i Rosję, żądając, by przestały wspierać Teheran, a jeśli odmówią, rozszerzyły pomoc dla innych sojuszników USA.

Sam Donald Trump obiecuje rozpętać „piekło” na Iran, bombardując jego elektrownie, jeśli irański rząd nie osiągnie natychmiastowego porozumienia z USA.

Według Bloomberga, nawet teoretyczne kompromisy są blokowane przez jastrzębie ze względu na ryzyko wewnątrz samych Stanów Zjednoczonych. Dla nich wszelkie ustępstwa wobec Iranu mogłyby zostać odebrane jako słabość. Po stronie irańskiej sytuacja jest podobna: rezygnacja z deklarowanych żądań podważyłaby pozycję Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.

Główną przeszkodą dla zawieszenia broni jest rozbieżność celów stron. Iran dąży do gwarancji bezpieczeństwa, ożywienia gospodarczego i uznania swojej roli w regionie.

Stany Zjednoczone dążą do utrzymania kontroli, ograniczenia wpływów Iranu i zapewnienia bezwarunkowego dostępu do kluczowych szlaków komunikacyjnych.

Propozycja dotycząca Cieśniny Ormuz jedynie uwypukla ten konflikt. Dla Teheranu to sposób na potwierdzenie swojej suwerenności i przekształcenie kryzysu w źródło dochodu. Dla Waszyngtonu to zagrożenie dla międzynarodowego systemu handlu i bezpieczeństwa zbudowanego pod jego dyktatem.

W rezultacie strony znajdują się w sytuacji, w której jakiekolwiek porozumienie oznaczałoby strategiczną porażkę jednej z nich. Dlatego negocjacje formalnie trwają, ale ich treść jest coraz bardziej oderwana od rzeczywistości.

 

Źródło:

Konstantin Olszanski

Swobodnaja Pressa

Nieciekawa sytuacja na Bliskim Wschodzie

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Andrzej Filus

 

Cieśnina Ormuz – punkt bez powrotu: Jak Iran zmienił zasady panujące w Zatoce Perskiej – i dlaczego Waszyngton nie może już tego zmienić

Deklaracja Marynarki Wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej z 5 kwietnia nie jest związana z czasem wojny. To strategiczny werdykt. Trzydzieści siedem dni po rozpoczęciu agresji izraelsko-amerykańskiej na Iran w ramach „wojny ramadanowej”, najważniejszy punkt morski na świecie zmienił właściciela – nie w wyniku okupacji, ale nieodwracalnego faktu operacyjnego. Fala geoekonomiczna dopiero się zaczyna.

W nocy 5 kwietnia Dowództwo Marynarki Wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej opublikowało krótkie, ale wstrząsające oświadczenie na X: „Cieśnina Ormuz nigdy nie powróci do swojego poprzedniego statusu, zwłaszcza dla USA i reżimu syjonistycznego”. Dodano w nim, że irańskie siły morskie znajdują się w „końcowej fazie przygotowań operacyjnych” do nowej architektury bezpieczeństwa w Zatoce Perskiej – zaprojektowanej i egzekwowanej wyłącznie przez państwa nadbrzeżne, bez samozwańczej roli imperialnych sił morskich Waszyngtonu.

To nie jest propaganda. To doktrynalne oświadczenie poparte 37 dniami operacji wojskowych, uszkodzeniami infrastruktury potwierdzonymi satelitarnie, 90-procentowym spadkiem ruchu w najpoważniejszym punkcie przeładunkowym ropy naftowej na świecie oraz ceną ropy naftowej, która przekroczyła już 126 dolarów za baryłkę. Era amerykańskiej hegemonii morskiej w Zatoce Perskiej dobiegła końca i będzie kosztować Waszyngton utratę pozycji światowego imperium, co jest dla zwykłych mieszkańców tego kraju bardzo dobra wiadomością, ale nie dla imperialnych oligarchów. To punk zwrotny.

 

„Wojna Ramadanowa”, czyli doszło do tego punktu zwrotnego

W mediach regionalnych i irańskich oświadczeniach obecna konfrontacja jest już określana mianem „wojny ramadanowej”. 28 lutego 2026 roku – data, która w następnych dziesięciolecia będzie przytaczana w podręcznikach strategii – siły USA i Izraela rozpoczęły, jak to określili irańscy urzędnicy i świat nieatlantycki, niesprowokowany, zakrojoną na szeroką skalę agresję militarną na Iran. Atak nastąpił wraz z zabójstwem Najwyższego Przywódcy ajatollaha Chameneiego i kilku wysokich rangą dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w ramach wciąż spornej operacji wywiadowczej.

Odpowiedzią Iranu nie były symboliczne, starannie zaplanowane ataki „ratujące twarz”, jak w przypadku Prawdziwych Obietnic 1, 2 czy 3. Teheran rozpoczął Operację Prawdziwą Obietnicę 4 – długotrwałą, nowoczesną kampanię ataków rakietowych i dronów, w ramach której do 5 kwietnia przeprowadzono 97 operacji przeciwko amerykańskim i izraelskim obiektom wojskowym w całym regionie.

Już sam stan uzbrojenia sygnalizuje tę zmianę. Fale irańskich kontrataków wykorzystały systemy rakietowe Khorramshahr-4, Kheibar Shekan, Emad, wielogłowicowe Qadr i Haj Qasem – a także drony samobójcze Shahed-136 zdolne do przebicia warstwowej obrony powietrznej. Wśród celów znalazły się: kwatera główna Piątej Floty USA w Bahrajnie (zdjęcia satelitarne potwierdziły bezpośrednie trafienia w terminale komunikacyjne i osłony radarów AN/GSC-52B), baterie rakiet HIMARS w Kuwejcie, amerykańska bateria Patriot w północnym Bahrajnie (fala 95), ośrodek danych Oracle w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz ponad 55 amerykańsko-izraelskich baz wojskowych w regionie w ciągu jednodniowego cyklu operacyjnego.

 

Grupa lotniskowców wycofała się na atlantyckie wody po licznych falach dronów IRGC – co potwierdzają zdjęcia satelitarne.

W międzyczasie irańska marynarka wojenna zrobiła to, co od dawna groziło, a Waszyngton długo uważał za blef: zamknęła Cieśninę Ormuz.

Cieśnina, której Waszyngton nie może ponownie otworzyć

Od 1 marca ruch morski przez cieśninę Ormuz spadł o około 90 procent. Według Lloyd’s List Intelligence, od momentu rozpoczęcia zamknięcia przepłynęło przez nią zaledwie około 150 statków – w porównaniu z wolumenami, które wcześniej odpowiadały za przepływ 21 milionów baryłek ropy naftowej dziennie i około 20 procent światowego handlu LNG.

Marynarka Wojenna IRGC skutecznie przekształciła cieśninę Ormuz w de facto „punkt poboru opłat”, jak to niektórzy określili. Statki ubiegające się o przeprawę muszą przedstawić szczegółowe manifesty ładunkowe, rejestry własności statków, porty docelowe i listy załóg za pośrednictwem pośredników powiązanych z IRGC. Zatwierdzone statki otrzymują kody autoryzacyjne i uzbrojoną eskortę. Potwierdzono już, że dwa statki uiściły opłaty za przejazd w juanach chińskich – szczegół, który powinien niepokoić Departament Skarbu bardziej niż jakikolwiek atak rakietowy.

Irański parlamentarzysta, Mohammadreza Rezaei Kouchi, potwierdził, że parlament aktywnie pracuje nad projektem ustawy mającej na celu skodyfikowanie „suwerenności, kontroli i nadzoru” nad cieśniną. Teheran nie improwizuje. On ją instytucjonalizuje.

Czterech największych na świecie armatorów kontenerowych – Maersk, CMA CGM, MSC i Hapag-Lloyd, kontrolujących łącznie 65% floty kontenerowej na świecie – zawiesiły tranzyt przez Ormuz 5 marca, kiedy to firmy ubezpieczeniowe P&I anulowały ubezpieczenia dla strefy zagrożenia wojennego. Bez ważnego ubezpieczenia żaden statek handlowy nie może legalnie zawinąć do portu. Prawny i aktualnie obowiązujący mechanizm światowego handlu, a nie tylko irańskie pociski rakietowe, skutecznie zamknął cieśninę dla Zachodu.

Dwadzieścia jeden potwierdzonych ataków na statki handlowe od początku działań wojennych potwierdziło słuszność modeli przyjętych przez ubezpieczycieli.

 

Teatralne ultimatum Trumpa: Terminy, które zmieniają się jak kalejdoskopie

Amerykański prezydent w ciągu sześciu tygodni wydał Iranowi co najmniej pięć oddzielnych ultimatum z przesuwającymi się terminami – każde bardziej kabaretowe od poprzedniego. „New York Times” udokumentował ten rozwój sytuacji:

21 marca: Trump grozi atakiem na „NAJWIĘKSZĄ” irańską elektrownię jądrową, jeśli Ormuz nie zostanie „CAŁKOWICIE OTWARTY” w ciągu 48 godzin.

23 marca: Trump ogłasza „produktywne” rozmowy z Iranem, czyli z samym sobą w pokoju magicznych luster. Irańscy urzędnicy publicznie zaprzeczają, że jakiekolwiek negocjacje są prowadzone.

26 marca: Trump przedłuża termin bombardowania elektrowni o pięć dni.

27 marca: Trump ponownie przedłuża termin – do 6 kwietnia do godziny 20:00 czasu wschodniego – powołując się na posiedzenie gabinetu.

5 kwietnia: Trump pisze: „Wtorek będzie Dniem Elektrowni i Dniem Mostów w Iranie… Otwórzcie jebaną Cieśninę, wy szalone dranie, albo traficie do piekła – PO PROSTU PATRZCIE!”.

Termin upłynął 6 kwietnia, a z drugiej strony stało się już naoczne, że dyplomacja przeniosła się do mediów społecznościowych.

Co tak naprawdę zrobi Waszyngton? Wojskowe wyliczenia są znacznie mniej jednoznaczne, niż sugerują posty w mediach społecznościowych. Atak na irańskie elektrownie i mosty zaostrza konflikt o infrastrukturę energetyczną na teatrze działań, na którym Iran wielokrotnie udowadniał – za pomocą dowodów zweryfikowanych satelitarnie – że jest w stanie dotrzeć do baz USA po drugiej stronie Zatoki Perskiej. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wyraźnie stwierdził, że kolejna faza operacji kontra będzie „jeszcze bardziej intensywna”, jeśli celem będzie infrastruktura cywilna w Iranie.

Kilku kluczowych sojuszników USA odmówiło już udziału w proponowanej przez Trumpa międzynarodowej koalicji morskiej, mającej na celu ponowne otwarcie cieśniny Ormuz. ZEA podobno wyraziły na to zgodę w zasadzie, ale „Financial Times” zauważa, że ​​jest to dalekie od możliwości operacyjnych. Precedens z Morza Czerwonego – gdzie operacja „Prosperity Guardian” nigdy nie powstrzymała ataków Huti – nie napawa optymizmem.

 

Geoekonomiczne trzęsienie ziemi w liczbach

Konsekwencje finansowe nie mają już charakteru spekulacyjnego. Jaskrawo widnieją rachunkach w czasie rzeczywistym.

Ropa naftowa:

Cena ropy Brent osiągnęła szczyt na poziomie 126 USD/baryłkę; ropa z Dubaju osiągnęła 166,80 USD/baryłkę – najwyższy poziom w historii.
3 kwietnia cena ropy Brent zamknęła się na poziomie 112,96 USD, a bank Goldman Sachs ostrzegał przed przedziałem 150–200 USD, jeśli blokada utrzyma się do czerwca.
Scenariusz bazowy banku Goldman Sachs przewiduje skumulowane straty ropy przekraczające 800 milionów baryłek i szczytowy deficyt produkcji wynoszący 17 milionów baryłek dziennie – największy szok podażowy w historii światowych rynków ropy naftowej.
Ekonomiści banku Barclays prognozują, że utrzymująca się cena ropy powyżej 100 USD obniża globalny wzrost PKB o 0,2 punktu procentowego, jednocześnie podnosząc inflację o 0,7 punktu – klasyczny model stagflacji, który nie pozostawia bankom centralnym żadnych możliwości ucieczki.

 

 

Transport:

Stawki spot za kontenery na głównych trasach wzrosły o 150% od 28 lutego.
Stawki za przewóz kontenerów z Azji do zachodniego wybrzeża USA wzrosły z 1800–2200 USD za kontener 40-stopowy do ponad 4500 USD.
Zmiana trasy na Przylądku Dobrej Nadziei wydłuża rejs o 10–14 dni i generuje setki tysięcy dolarów kosztów paliwa na rejs.
CMA CGM natychmiast nałożyło dopłatę awaryjną w wysokości 4000 USD za FEU na ładunki przewożone do Zatoki Perskiej.

Opóźnienie w dostawie do USA:

Ekonomiści z branży łańcucha dostaw zauważają, że pełne przeniesienie cen z marcowych kontraktów przewozowych na amerykańskie półki sklepowe następuje z opóźnieniem wynoszącym 90–180 dni. Amerykańscy konsumenci odczują tegoroczny kryzys przy kasach jesienią – tuż przed wyborami uzupełniającymi.

Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie próbowały przekierować ropę naftową rurociągami przez półwysep Arabski do terminali nad Morzem Czerwonym, ale te alternatywne rozwiązania obecnie obsługują jedynie 40% typowego wolumenu. Nie ma szybkiego rozwiązania w skali 21 milionów baryłek dziennie. Geografia jest nieubłagana.

Tymczasem irański eksport ropy pozostaje w dużej mierze niezmieniony. Terminal na wyspie Kharg załadował w marcu około 1,6 miliona baryłek – blisko poziomu sprzed wojny – a większość ropy trafiła do prywatnych rafinerii w Chinach. Architektura sankcji, która miała udusić Teheran, stała się praktycznie nieistotna.

 

Dlaczego cieśnina Ormuz nie odbuduje się szybko

Oto liczba, której atlantyckie rynki energetyczne jeszcze nie uwzględniają: nawet jeśli jutro ustaną działania wojenne, Cieśnina Ormuz nie powróci szybko do normalnego funkcjonowania.

Analitycy wojskowi znający sytuację militarną gwałtownie podnieśli szacunki. Początkowe założenie zakładające sześć miesięcy do pełnego przywrócenia ruchu statków, zostało skorygowane do minimum 12 miesięcy na pełną normalizację tranzytu handlowego i to nie z powodów politycznych, ale strukturalnych. Mianowicie:

Ubezpieczenie strefy zagrożenia wojną będzie wymagało długotrwałego, potwierdzonego okresu spokoju – zazwyczaj 90 dni bez incydentów – zanim firmy ubezpieczeniowe i asekuracyjne (P&I) przywrócą ubezpieczenie. Bez ubezpieczenia żaden przewoźnik nie wróci, niezależnie od oświadczeń Iranu, ponieważ jest ono wymagane w każdym porcie.
Nowy system „poborów opłat” Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej nie jest tymczasowym środkiem na czas wojny. Parlament Teheranu już uchwala go jako stały instrument suwerenności. Statki będą nadal weryfikowane – i obciążane opłatami.
Rozminowywanie wód Zatoki Perskiej, gdzie operowały irańskie okręty minowe (i były celem ataków amerykańsko-izraelskich), wymaga miesięcy systematycznego odminowywania.
Zaufanie do pokojowej polityki nie wraca z dnia na dzień. Maersk dopiero wtedy ponownie wpłynął na Morze Czerwone, kiedy przez prawie rok nie było ataków Hutich – a potencjał Hutich stanowił ułamek potencjału Iranu.

„Premia Ormuz” stanowi dodatkowy koszt prowadzenia działalności w świecie. Opłata jest teraz stała, niezależna od tego, jak zakończy się ta konkretna faza konfliktu.

Nieodwracalny moment

Oświadczenie Marynarki Wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej z 5 kwietnia należy uważnie przeczytać, a nie zignorować jako przechwałki. Teheran w ciągu ostatnich sześciu tygodni konsekwentnie deklarował swoje zamiary – a następnie je realizował. Cieśnina Ormuz nie powróci do status quo, w którym grupy przewoźników amerykańskiego imperium posiadają niekontrolowaną władzę w Bahrajnu, z którego Waszyngton dyktuje warunki dla 20% globalnych dostaw energii. Jednak to już minęło. To, co je zastąpi – czy to wynegocjowane nowe ramy, przedłużony system kontrolowanego tranzytu denominowanego w juanach, czy inny wariant – jest centralnym pytaniem geopolitycznym najbliższych 12 miesięcy. Odpowiedź zmieni rynki energii, struktury sojuszy i upadek petrodolara w sposób, który dopiero zaczyna być widoczny. To oznacza najgorszy wariant dla imperium amerykańskiego – upadek petrodolara to koniec amerykańskiego imperium, bowiem to on podstawa dobrobytu. To oznacza nic innego niż załamanie się gospodarki USA. Pamiętajmy, że przed izraelsko-amerykańską agresją na Iran prezydent Chin przed napisał artykuł o staniu się waluty chińskiej globalną, co odzwierciedla właściwy porządek. Izraelsko-amerykańska agresja na Iran tylko przyśpieszyła proces, a nawet więcej rozogniła wojnę, która w tej tragicznej sytuacji gospodarczej imperium amerykańskiego dolała benzyny do ognia. Trump stracił głowę i jest uczynić całkowitą destrukcję rzucając w desperacji bomby atomowe na Iran razem z syjonistycznym Izraelem.

To, co już widać, to to, że oparty na neokolonialnych zasadach porządek międzynarodowy zapewniany i nadzorowany przez Waszyngton, właśnie stracił swój najważniejszy punkt newralgiczny na morzu – korytarz, którym przepływa 20% globalnych dostaw energii. Irak i Afganistan mogą zostać utracone w wyniku etapowego wycofywania i przemianowane na półkolonialne „transfery suwerenności”. Cieśniny nie można przekazać na konferencji prasowej. Nie ma pokojowej strategii wyjścia z sytuacji utraty kontroli nad najważniejszym szlakiem wodnym świata przez imperium jak tylko jego upadek.

opracowano na bazie źródeł zagranicznych.

 

 

Doniesienia zagranicznych źródeł w sprawie wojny na Bliskim Wschodzie.

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

[ tłumaczenia prasy zagranicznej] 

Andrzej Filus

Stany Zjednoczone straciły sześć samolotów i śmigłowców o wartości ponad 200 milionów dolarów podczas niedawnej operacji ratunkowej w Iranie (wideo)

Wojsko Stanów Zjednoczonych straciło dwa samoloty specjalne MC-130J Commando II i cztery lekkie śmigłowce MH-6 Little Bird podczas niedawnej, szaleńczej operacji rzekomo ratunkowej oficera systemu uzbrojenia myśliwca F-15E Strike Eagle, który został zestrzelony przez Iran 3 kwietnia, poinformowała stacja ABC News.

Samolot F-15E – należący do 48. Skrzydła Myśliwskiego Sił Powietrznych USA, stacjonującego w bazie RAF Lakenheath w Wielkiej Brytanii – rozbił się w prowincji Kohgiluyeh i Boyer-Ahmad w południowo-zachodniej części Republiki Islamskiej.

Pilota ewakuowano w ciągu pierwszych 24 godzin. Podczas pierwszej operacji ratunkowej zestrzelono myśliwiec szturmowy A-10 Thunderbolt II. Rozbił się w Kuwejcie, a pilot bezpiecznie się katapultował. Pojawiły się również doniesienia o uszkodzeniu dwóch śmigłowców UH-60 Black Hawk i HH-60 Pave Hawk podczas tej samej misji.

Wojsko amerykańskie przeprowadziło bardziej złożoną operację ratunkową, aby uwolnić oficera systemu uzbrojenia. Prezydent Donald Trump 5 kwietnia okrzyknął misję „jedną z najbardziej śmiałych operacji poszukiwawczo-ratowniczych w historii USA” i napisał w mediach społecznościowych: „MAMY GO!”.

W Truth Social poinformował, że uratowany członek załogi odniósł obrażenia, „ale nic mu nie będzie”, dodając, że jest „CAŁKOWICIE ZDROWY!”.

Tego samego dnia Trump przyznał, że odzyskany oficer systemu uzbrojenia, pułkownik, został „poważnie ranny”.

Dwa samoloty MC-130J biorące udział w misji ratunkowej utknęły w Iranie podczas operacji, poinformowało dwóch amerykańskich urzędników w rozmowie z ABC News.

Urzędnicy twierdzili, że siły amerykańskie celowo zniszczyły uszkodzone samoloty, aby nie wpadły w ręce Iranu.

Cztery śmigłowce MH-6 używane w misji zostały również celowo zniszczone przez siły amerykańskie, według jednego z urzędników, który powiedział stacji informacyjnej, że śmigłowce zostały użyte do przewiezienia personelu wojskowego USA z pasa startowego, gdzie wylądowały MC-130J, do górzystego obszaru, w którym przebywał oficer ds. systemów uzbrojenia.

W rezultacie, jak poinformowali obaj urzędnicy, do Iranu musiały zostać wysłane trzy dodatkowe samoloty zastępcze, aby zabrać lotnika i ekipy ratunkowe z kraju.

W przeciwieństwie do doniesień ABC News i innych amerykańskich mediów, nagrania opublikowane przez irańskie media wskazują, że przynajmniej część samolotów mogła zostać ostrzelana. W kilku miejscach odnotowano dziury po odłamkach lub kulach. części wraku.

Pojedynczy MC-130J mógłby kosztować znacznie ponad 100 milionów dolarów, podczas gdy MH-6 – ponad 7 milionów dolarów, w zależności od wariantu. Oznacza to, że armia amerykańska straciła około ćwierć miliarda dolarów tylko podczas drugiej operacji ratunkowej oficera systemów uzbrojenia.

Zestrzelenie F-15E uwypukliło wyzwania stojące przed amerykańsko-izraelską wojną z Iranem, która rozpoczęła się ponad miesiąc temu.

Jedna strata powietrzna sparaliżowała plany militarne na kilka dni, naraziła na ryzyko setki amerykańskich żołnierzy i ostatecznie doprowadziła do strat wartych setki milionów dolarów. Jeśli sytuacja się powtórzy, administracji Trumpa będzie znacznie trudniej uzasadnić wojnę, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Izrael jeszcze nie poniósł takich strat.

 

Źródło: SouthFront – analiza i wywiady

Iran oferuje UE dostęp do Cieśniny Ormuz

Andrzej Jędrzejewski włącz .

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

[tłumaczenia prasy zagranicznej]

 Andrzej Filus

Iran oferuje UE dostęp do Cieśniny Ormuz, ale jest pewien „haczyk”, otóż Iran zaoferował Unii Europejskiej dostęp do tranzytu przez Cieśninę Ormuz. Brzmi jak drobny ruch dyplomatyczny, ale nim nie jest. Ta oferta to finansowa bomba atomowa. Cieśnina Ormuz transportuje 20% CAŁEJ światowej ropy naftowej, rachunek za energię w Europie wzrósł o 16,2 MILIARDA dolarów w ciągu zaledwie 30 dni a cena gazu ziemnego w Europie wzrosła o 100%, cena ropy naftowej wzrosła o 60% a cena oleju napędowego spadła do 200 dolarów za baryłkę.

 Rezerwy dolara spadły już z 70% do 56,9% w ciągu 25 lat, jeśli Europa przyjmie tę umowę, zapłaci w euro, a nie w dolarach, wystarczy jedna duża umowa naftowa, nie powiązana z dolarem, aby pokazać światu, że MOŻNA to zrobić.

Petrodolar to najpotężniejszy system finansowy, jaki kiedykolwiek stworzono. Powstał w 1974 roku. Zmusił każdy naród na Ziemi do posiadania dolarów tylko po to, by kupić ropę. To jest cała podstawa amerykańskiej dominacji finansowej.

Jeśli ten system pęknie, BRICS przyspieszy, państwa Zatoki Perskiej zmienią zdanie, popyt na dolara spadnie, a Ameryka nie będzie mogła już finansować swojego 34-bilionowego długu na łatwych warunkach.

Członek zarządu EBC, Panetta, powiedział 2 kwietnia: „Nawet jeśli wojna z Iranem się skończy, szkody zostaną wyrządzone”. Pokazują wam wojnę o broń jądrową i bezpieczeństwo regionalne,
NIE pokazują wam, że PRAWDZIWA wojna się skończyła, kto będzie drukował światową walutę rezerwową.

Iran blokuje Ormuz dla USA. Otwiera ją dla UE.

Unia Europejska jest zdesperowana i poważnie rozważa zawarcie umowy z tym że będzie musiała być zawarta w euro albo w juanach – NIE W DOLARACH.

Każdy kraj obserwujący: BRICS, Globalne Południe, państwa Zatoki Perskiej – widzi, jak to się dzieje. Świat zdaje sobie sprawę, że „skoro UE może ominąć dolara, my też możemy”.

Spada popyt na dolara. Załamanie rezerw. Rosnąca inflacja w USA. To już nie jest tylko wojna na Bliskim Wschodzie, to bezpośredni atak na petrodolara.

Hal Turner

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Newsletter

Dołącz do naszego biuletynu i otrzymaj bieżące informacje o naszych działaniach

Wyślij

Kontakt

email : biuro[at]koreus.pl
Przedstawiciel : Andrzej Jędrzejewski - tel. 513 989 601
siedziba: 20-068 Lublin, ul. Leszczyńskiego 23