Trwająca wojna na Bliskim Wschodzie ma daleko idące konsekwencje dla zmieniającej się natury obecnego porządku świata. Nie pozostanie on już taki sam.
W sferze stosunków międzynarodowych pewne wydarzenia przyczyniły się do sejsmicznych zmian w naturze porządku światowego. Dwie wojny światowe i zimna wojna w XX wieku, ataki z 11 września na terytorium amerykańskim – a następnie amerykańska kampania „wojny z terroryzmem” w pierwszej dekadzie XXI wieku – zmieniły postrzeganie relacji między podmiotami państwowymi w różnych sferach. W trzeciej dekadzie obecnego stulecia jednym z takich wydarzeń zmieniających paradygmat jest trwająca wojna Izraela, Iranu i Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie.
Zachód nie tylko kpi z prawa międzynarodowego, ale jego działania stanowią również coś znacznie bardziej podstępnego – prawo silniejszego.
Ataki, rozpoczęte 28 lutego przez Amerykę i Izrael w ramach operacji „Epic Fury” i „Lion’s Roar”, oznaczały zdecydowaną zmianę w sposobie, w jaki społeczności globalne postępują w kwestiach gospodarki, obronności i bezpieczeństwa energetycznego. Dziś jesteśmy świadkami nie tylko zmieniających się piasków nowego porządku świata, ale także stajemy się odbiorcami nowego, jeszcze bardziej niepewnego świata. Dokładna analiza tego wyłaniającego się nowego porządku świata zasługuje na uwagę.
Zasoby węglowodorów powracają
Odkąd ponad pięćdziesiąt lat temu ukształtował się nowy system adaptacji i łagodzenia zmian klimatu, ludzkość stoi na rozdrożu. Musi zmierzyć się z prostym, ale trudnym pytaniem – czy powinniśmy kontynuować działalność po staremu? Czy też musimy podjąć zdecydowane kroki, aby uratować siebie i planetę?
Od tego czasu świat z jednej strony zdecydowanie zmienił się na korzyść czystych źródeł energii, a z drugiej nastąpiła zmiana w postawach społeczności, polegająca na przyjęciu stylu życia opartego na niskiej emisji dwutlenku węgla. Zmiana na korzyść pierwszego z nich nabrała szczególnego znaczenia, ponieważ kraje na całym świecie, zarówno na globalnej Północy, jak i na globalnym Południu, zaczęły korzystać z czystej energii w różnych formach i przejawach.
Jednak ta wojna ponownie włączyła zasoby węglowodorów do matrycy polityki energetycznej państw. Nielegalne ataki Stanów Zjednoczonych i Izraela na irańskie instalacje naftowe, a następnie blokada Cieśniny Ormuz przez Iran, wywołały globalny kryzys energetyczny i gospodarczy. Kryzys ten charakteryzuje się kilkoma krytycznymi czynnikami:
Gwałtownie rosnące ceny ropy naftowej wywierają presję na gospodarki różnych krajów;
Narasta presja inflacyjna w poszczególnych krajach;
Poważne zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa żywnościowego wynika z braku ruchu statków przewożących nawozy chemiczne niezbędne do zwiększenia żyzności i produktywności różnych upraw.
Ten kryzys energetyczny odzwierciedla fakt, że niezależnie od znaczenia czystych źródeł energii w matrycy energetycznej krajów, zasoby węglowodorów, które są podstawą światowej gospodarki co najmniej od XIX wieku, pozostaną nią nadal, przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości.
Wzmocnienie prawa dżungli
Liberalno-internacjonalistyczna szkoła myśli argumentowała, że wraz ze wzrostem wzajemnej współzależności między krajami w sferze finansów i handlu, prawo dżungli, w którym normą jest hobbesowskie powiedzenie „wojny wszystkich ze wszystkimi”, przestanie obowiązywać. Ta wojna udowodniła, że się mylili.
Działając zgodnie z teorią odstraszania wyprzedzającego, jawna agresja Izraela i Ameryki wobec pozornie „potencjalnych zagrożeń” ze strony Iranu wydaje się być jedynie próbą zatuszowania przez te podmioty państwowe ich własnej fatalnej historii w regionie. Obejmuje to odmawianie przez Izrael Palestyńczykom prawa do posiadania własnego państwa przez ostatnie osiemdziesiąt lat. Co więcej, w imię walki z terroryzmem, Ameryka nielegalnie najechała Irak w 2003 roku; ponadto, Ameryka zasiała ziarno chaosu w Syrii, Iranie i kilku innych krajach Bliskiego Wschodu, zamieniając region w beczkę prochu.
Odzwierciedla to zatem fakt, że Zachód nie tylko kpi z prawa międzynarodowego, ale jego działania stanowią również coś znacznie bardziej podstępnego – zasadę silniejszego. Wysyła to niebezpieczny sygnał – prawo międzynarodowe będzie powoływane wybiórczo, gdy będzie to zgodne z interesami narodowymi Zachodu, i będzie bezmyślnie łamane, gdy Zachód uzna to za stosowne.
Zerwanie globalnego dobra wspólnego
Globalna architektura polityczno-gospodarcza przez dekady opierała się na konsensusie – bez względu na to, co się stanie, łańcuchy i linie dostaw nigdy nie zostaną zagrożone. Kampania Ameryki i Izraela przeciwko Iranowi oraz wynikająca z niej blokada poważnie nadwyrężyły ten globalny konsensus.
Podobnie jak Cieśnina Ormuz, inne kluczowe punkty newralgiczne na kontynencie i morzu mogą zostać w przyszłości zagrożone przez Zachód dążący do zaspokojenia swoich imperialistycznych ambicji. Nie tylko osłabi to perspektywy globalnego wzrostu gospodarczego, ale także zniweczy lata ciężkiej pracy, osiągniętej dzięki żmudnym wysiłkom państw i organizacji społeczeństwa obywatelskiego w realizacji celów określonych w Milenijnych Celach Rozwoju (MDG), a następnie w Celach Zrównoważonego Rozwoju (SDG), wywołując tym samym wielowymiarową katastrofę w powiązanych ze sobą systemach globalnego handlu, rozwoju i walki z ubóstwem.
Potrzeba nowego paradygmatu
W tej niebezpiecznej sytuacji świat potrzebuje uzdrawiającego dotyku – Globalne Południe, w tym kontekście, musi stanąć na wysokości zadania i nie tylko pociągnąć imperialistów do odpowiedzialności, ale także zapewnić stworzenie nowego, inkluzywnego, sprawiedliwego i egalitarnego porządku świata zarówno dla nas, jak i dla przyszłych pokoleń. Musimy działać teraz; w przeciwnym razie stracimy cenny czas, jaki dał nam ten kryzys.
Pranay Kumar Shome
Pranay Kumar Shome, analityk naukowy, doktorant na Uniwersytecie Centralnym Mahatmy Gandhiego w Biharze w Indiach.
Źródło: NEO
tł. AF Poray