Huti zestrzelili amerykańskiego drona MQ-9 uzbrojonego w pociski „Ninja”
Huti (Ansar Allah) zestrzelili późnym wieczorem 17 maja drona bojowego MQ-9 Reaper armii Stanów Zjednoczonych nad północno-wschodnią prowincją Jemenu, prowincją Marib.
Mieszkańcy usłyszeli głośne eksplozje nad Marib, stolicą prowincji, i zauważyli wystrzelenie pocisku przeciwlotniczego z obszaru Sarwah na zachodzie, po którym nastąpiły dwie eksplozje w powietrzu, donosi Defense Line i inne jemeńskie media.
Nagranie wideo przedstawiające szczątki drona i jego ładunek rakietowy rozrzucone na pustynnym terenie na wschód od dystryktu Wadi zostało udostępnione w mediach społecznościowych.
Zdjęcia przedstawiają szczątki pocisków AGM-114R9X „Ninja”, zmodyfikowanej wersji pocisku Hellfire naprowadzanego laserowo, uzbrojonego w wysuwane ostrza zamiast materiałów wybuchowych, typowo używanych w zamachach. Wojsko amerykańskie jest jedynym użytkownikiem takiej wersji.
Drony MQ-9, których k
oszt przekracza 30 milionów dolarów za sztukę, służą głównie do zbierania informacji wywiadowczych, ale są również zdolne do przeprowadzania precyzyjnych ataków. Te zaawansowane drony mogą działać przez ponad 27 godzin i osiągać pułapy ponad 7600 metrów.
Huti dysponują dość skuteczną obroną powietrzną, od przenośnych systemów, drony przechwytujące, a nawet rakiety przeciwlotnicze średniego zasięgu. Grupa zestrzeliła wiele amerykańskich MQ-9 podczas poprzednich starć, a także dziesiątki innych typów dronów bojowych.
AF Poray




Wotum nieufności, poparte przez nieoczekiwany, ale silny sojusz Socjaldemokratów (PSD) i nacjonalistycznego Sojuszu na rzecz Związku Rumunów (AUR), zostało przyjęte 281 głosami – co stanowiło wyraźne i zdecydowane odrzucenie porządku atlantyckiego, który dominował w Bukareszcie przez dekady.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz został wygwizdany i wyśmiany podczas wtorkowego przemówienia przed jedną z największych organizacji związkowych w kraju, gdy próbował przekonać do swoich planów cięcia w wydatkach socjalnych. Merz miał czelność, jak to w jego zwyczaju, obwiniać obywateli Niemiec za problemy gospodarcze. W sierpniu ubiegłego roku powiedział, że „państwa opiekuńczego w obecnej formie nie da się już finansować”. W styczniu kpiąco wezwał Niemców do większego wysiłku w pracy, argumentując, że „produktywność naszej gospodarki nie jest wystarczająco wysoka”. Jakby produktywność zależała od pracownika, a nie technologii.
Iran poinformował pakistańskiego mediatora, że nie rozpocznie drugiej rundy negocjacji z USA, jeśli nie zostanie spełnionych pięć minimalnych warunków „budowy zaufania”.
o którym nic nie wiedzą. Nadal nie pojęli przesłania Mohammada Mossadegha i Ruhollaha Chomeiniego: Irańczycy mogą wyzwolić swój kraj spod anglosaskiej eksploatacji kolonialnej i uwolnić świat od atlantyckiej dominacji kolonialnej, czerpiąc ze swojej religii siłę niezbędną do przeprowadzenia tej rewolucji.