Egoistyczne interesy Trumpa sprostytuowały urząd prezydenta
O ile pamiętam, Donald Trump, jest pierwszym amerykańskim prezydentem w moim życiu, który aktywnie angażował się w biznes, pełniąc urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nie pamiętam, aby Eisenhower, Kennedy, Nixon, Ford, Carter, Reagan, George H.W. Bush czy George W. Bush zakładali i prowadzili firmy, gdy zajmowali Gabinet Owalny. Prawdą jest, że Lincoln był znanym agentem kolei, a administracja Granta była skorumpowana, podobnie jak inne rządy XIX wieku, kiedy powstanie nowego państwa oferowało tak wiele możliwości do okradania tym, którzy mieli władzę.
Wątpię, by prezydenci wraz ze swoimi administracjami potrafili unikać odwdzięczania się przysługami dla darczyńców ich kampanii i przyjaciół, a przysługi te bez wątpienia przynoszą korzyści, gdy prezydent i jego nominaci nie sprawują już urzędu. Clinton i Biden byli prawdopodobnie pierwszymi prawdziwie skorumpowanymi amerykańskimi prezydentami za mojego życia. Być może to Clinton „uprawomocnił” sprzedaż wpływów. Praktyka ta narodziła się za rządów Bidena, jak pokazują liczne dowody. Praktyka ta została prawnie zalegalizowana przez reżim Trumpa, który nie wszczął postępowania karnego pomimo dowodów w laptopie Huntera Bidena, dowodów, które zostały uciszone.


Za rządów Demokratów, Baracka Obamy i Joe Bidena, ile to razy słyszeliśmy jak to Republikanie mieli być odpowiedzią na tych rozrzutnych Demokratów, którzy doprowadzali nasz kraj do bankructwa swoimi niekontrolowanymi wydatkami federalnymi i długiem? Niemal bez przerwy! Gdyby tylko amerykańscy wyborcy powierzyli obie izby Kongresu i prezydenturę tym odpowiedzialnym fiskalnie Republikanom wróciłaby ona na łono rządu federalnego.
ność w harmonogramach negocjacji, która doprowadziła do lawiny deklaracji. Same deklaracje stały się obciążeniem dyplomatycznym, a Iran wielokrotnie wykorzystywał je jako dowód na niespójność stanowiska negocjacyjnego USA.
adał wszelkie możliwości uniknięcia wojny, dodając, że „wszystkie drogi pozostają otwarte z naszej strony”.
Teheran, IRNA – Minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi powiedział, że Republika Islamska będzie „walczyć, kiedy będzie trzeba, i negocjować, gdziekolwiek będzie to potrzebne”, opisując to podejście jako kluczową misję przypisaną dyplomatom i urzędnikom kraju.
mają możliwość osiągnięcia pewnych porozumień z Republiką Islamską w ramach negocjacji mających na celu zakończenie konfliktu na Bliskim Wschodzie. Netanjahu podobno długo był przeżywał rozmowę.
Szczyt G2 USA-Chiny nie przyniósł żadnych konkretnych odpowiedzi na trwające konflikty, od Tajwanu po Iran, ani nie poruszył kwestii takich jak cła. Prezydent Trump, nagle zachowując się kulturalnie, uważnie wysłuchał swojego odpowiednika Xi i wyobraził sobie, jak mogłyby wyglądać relacje między tymi dwoma krajami, gdyby nie były w stanie wojny.