Araghchi: Iran będzie walczył, kiedy będzie trzeba, negocjuje, gdzie będzie trzeba
Teheran, IRNA – Minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi powiedział, że Republika Islamska będzie „walczyć, kiedy będzie trzeba, i negocjować, gdziekolwiek będzie to potrzebne”, opisując to podejście jako kluczową misję przypisaną dyplomatom i urzędnikom kraju.
„Działamy w pełnej koordynacji z całym systemem i jego celami” – powiedział Araghchi podczas środowej ceremonii w Teheranie upamiętniającej dwóch byłych ministrów spraw zagranicznych, Kamala Kharraziego i Hosseina Amira-Abdollahiana, którzy zginęli odpowiednio w ataku amerykańsko-izraelskim i w katastrofie helikoptera.
Araghchi przypomniał o dwóch zmarłych ministrach i pochwalił ich profesjonalizm i standardy moralne.
„Jeśli interesy Republiki Islamskiej będą wymagały naszej obecności na polu dyplomacji, dialogu i negocjacji, pojawimy się z siłą, taką samą, z jaką siły zbrojne bronią kraju” – powiedział.
Minister spraw zagranicznych wyraził również wdzięczność całemu Ministerstwu Spraw Zagranicznych, w tym dyplomatom i personelowi pełniącemu służbę zarówno w kraju, jak i za granicą, szczególnie podczas niedawnej wojny i trudnych dni po zawieszeniu broni.
„Nawet amerykańscy urzędnicy przyznali, że Irańczycy wygrali wojnę dyplomacji publicznej” – powiedział Araghchi. „Przyznali, że nasze ambasady za granicą wygrały wojnę medialną i dyplomatyczną”.
Araghchi pochwalił również naród irański za jego „cenną obecność” na ulicach miast w całym kraju, mówiąc, że ludzie udzielili zdecydowanego wsparcia irańskim siłom obronnym, wojskowym i dyplomatycznym.
„Trójkąt «pola bitwy, dyplomacji i mediów» zawsze stał razem jako trzy strony wspierające się nawzajem” – powiedział. „Jednak w niedawnej wojnie pojawiła się czwarta strona: «ulica» i obecność ludzi”.
AF Poray


mają możliwość osiągnięcia pewnych porozumień z Republiką Islamską w ramach negocjacji mających na celu zakończenie konfliktu na Bliskim Wschodzie. Netanjahu podobno długo był przeżywał rozmowę.
Szczyt G2 USA-Chiny nie przyniósł żadnych konkretnych odpowiedzi na trwające konflikty, od Tajwanu po Iran, ani nie poruszył kwestii takich jak cła. Prezydent Trump, nagle zachowując się kulturalnie, uważnie wysłuchał swojego odpowiednika Xi i wyobraził sobie, jak mogłyby wyglądać relacje między tymi dwoma krajami, gdyby nie były w stanie wojny.
yłka Trumpa w Iranie i odmowa zaakceptowania nieuchronności porażki popychają nas w kierunku globalnego kryzysu i mogą spowodować cierpienie oraz ubóstwo milionom ludzi.

Teheran twierdzi, że Stany Zjednoczone kontynuowały wymianę poglądów na temat proponowanych ram porozumienia poprzez mediację pakistańską, pomimo publicznego odrzucenia 14-punktowej propozycji Iranu.